• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    1Q84 tom 2 i 3 - recenzja audiobooka



    "Nie ma na tym świecie nic, co byłoby bezpiecznie ukryte w sercu".

    Po przeczytaniu pierwszego tomu powieści kłębiło się w mojej głowie mnóstwo pytań, a podczas lektury kolejnych tomów dołączały do nich kolejne.

    Czym jest świat roku 1Q84? Co dzieje się w siedzibie tajemniczej sekty Sakigake? Czym jest powietrzna poczwarka? Czy któraś z postaci jest mother? A może daughter?

     Z kolejnymi stronami powieści pytań pojawiało się coraz więcej i nagle zdałam sobie sprawę, że nie wszystkie odpowiedzi dostanę, bo nie o to tutaj chodzi. Ba, w pewnym momencie jedno z moich pytań zaczęli sobie wzajemnie zadawać bohaterowie. Rozważali różne możliwości i - podobnie jak ja - nie doszli do jednoznacznych wniosków.

    Rok 1Q84 jest nawiązaniem do Orwellowskiego "Roku 1984" i ma on też swojego Wielkiego Brata. W tomie drugim Aomame spotyka go i przebieg tego spotkania jest niezwykły, zaskakujący zarówno dla czytelnika jak i dla bohaterki.

    W wyniku tego spotkania Aomame, która do tej pory była zdecydowanie tą bardziej dynamiczną bohaterką, musi przejść w stan przymusowej bezczynności, w wyniku czego akcja tomu trzeciego bardzo zwalnia. Tengo od początku był stroną bierną, biorąc z życia tylko to, co nurt losu przyniósł w jego stronę. Bardzo możliwe, że taka postawa jest szlachetna i godna pochwał w myśl którejś ze wschodnich filozofii, ale mnie wydawała się marnowaniem potencjału.

    Na przykład - gdybym ja dowiedziała się, że miłość mojego życia jest gdzieś w odległości spacerowej ode mnie, zdzierałabym kolejne pary zelówek, Tengo zaś ufa, że co komu pisane, to go nie minie i... wyjeżdża, by odbyć podróż wgłąb siebie i rozliczyć się ze swoją przeszłością. I jeszcze - żeby czekać na powtórne pojawienie się obrazu Aomame, zamiast znaleźć rzeczywistą kobietę, która jest gdzieś tuż obok.

    W tomie trzecim obok dwojga dość statycznych (czy to z natury, czy w wyniku splotu okoliczności) bohaterów pojawia się trzeci - prywatny detektyw Ushikawa. Ten to jest dynamiczny - wszędzie go pełno, wszyscy dookoła bez śladu wątpliwości łykają jego historie udzielając mu wszelkich potrzebnych informacji. Intuicja pozwala mu bez najmniejszego problemu połączyć odległe fakty i w zasadzie to właśnie dzięki niemu łączą się w końcu bohaterowie. Opisując Ushikawę autor zadbał, byśmy go przypadkiem nie polubili, lub nie zaczęli podziwiać. Mimo swojej skuteczności, detektyw opisany jest jako nieudacznik. Co zostaje wiele razy powtórzone, na wypadek, gdyby ktoś przeoczył.

    W ogóle liczne powtórzenia to jeden z charakterystycznych elementów tej powieści. I znów - nie wiem, czy to kwestia stylu autora, języka, czy japońskiej kultury, bo nie mam z czym porównać. Po zakończeniu lektury czytelnik z pewnością pamięta, jaki biust miała Fukaeri, jaką figurę Tengo i jakiej firmy pistolet dostała Aomame.

    Podobnie jak w pierwszym tomie, para lektorów przypadła mi do gustu. Maria Seweryn podobnie jak poprzednio czyta nam o Aomame, zaś Piotr Grabowski oprócz rozdziałów o Tengo, czyta również te poświęcone Ushikawie. Całość wypada bardzo dobrze, w szczególności charakterystyczny sposób mówienia poszczególnych postaci drugoplanowych.

    Cykl 1Q84 z początku mnie zachwycił, ale do końca ostatniego tomu dotarłam głównie siłą rozpędu. Mimo wszystko, jeśli komuś nie przeszkadza, że po dynamicznym początku akcja mocno zwolni i nie wszystkie pytania znajdą swoje odpowiedzi, to warto sięgnąć po książkę i poznać wykreowany w niej świat, w którym rzeczywistość przenika się ze światem o dwóch księżycach.

    Do Murakamiego jeszcze wrócę, jedna z czytelniczego bloga pod poprzednim wpisem poleciła mi tom opowiadań tego autora.

    (Tekst powstał w ramach współpracy z serwisem Audioteka.pl)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz