• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Wyprawka dla szczeniaka




    Biorąc psa z dobrego domu, prawdopodobnie dostaniesz dla niego kawałek kocyka „z zapachem gniazda” i ulubioną zabawkę, żeby ułatwić mu okres adaptacji w nowym miejscu. 

    Tak właśnie było, kiedy braliśmy Bonusa.

    Dexter nie był psem z dobrego domu, był psem z towarzystwa. Konkretnie: z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Jego wyprawka ograniczała się do obroży, też „z zapachem gniazda”, którą, właśnie z powodu tego zapachu, wyrzuciłam przy pierwszej okazji.

    Kiedy braliśmy Bonusa, wizyta się przedłużyła, bo z właścicielką matki mojego szczeniaka wypytywałyśmy się wzajemnie o wszystkie szczegóły. Tym razem pani z Towarzystwa zapukała do drzwi właścicielki szczeniąt:

    - Dzień dobry, ja po pieska.
    - Po którego? – w uchylonych drzwiach ukazała się zmęczona twarz.
    - Po rudego.
    - Proszę.

    Dostałam pieska do ręki i na tym wizyta się skończyła. Formalności adopcyjne załatwiałyśmy już na parkingu.

    Na szczęście tuż obok był sklep zoologiczny, gdzie dokonaliśmy niezbędnych zakupów.

    Co pies musi mieć, czyli artykuły pierwszej potrzeby:

    - legowisko, psie miejsce na ziemi. Pies rośnie przez pierwsze 10-18 miesięcy swojego życia (duże rasy dłużej), więc należy się kierować raczej dorosłymi rozmiarami. Ponieważ pieski często gryzą brzeg swojego legowiska, można kupić coś tymczasowego dla szczeniaka i wymienić, gdy pies osiągnie docelowy gabaryt. Nie kupowałam na razie legowiska, Dex śpi w wysłanej kocem transportówce Bonusa, z której pewnie niedługo wyrośnie. Przełożymy mu wtedy kocyk do nowego, większego legowiska, żeby łatwiej zniósł zmianę.

    - miski. Co najmniej 2 – ta z wodą zawsze pełna, ta z karmą napełniana 2 razy dziennie. Dex ma jeszcze dodatkową miskę z wodą w ogródku.

    - karma – nawet jeśli planuje się karmić psa domowym jedzeniem, karma przyda się na sytuacje awaryjne.

    - obroża i smycz – preferuję smycz parcianą o regulowanej długości, można ją przypiąć wokół pasa, jeśli chce się mieć wolne ręce. Nie znoszę smyczy automatycznych z dwóch powodów – po pierwsze mają toporne, niewygodne końcówki do trzymania, po drugie rozwijając się pod naciskiem nagradzają psa za ciągnięcie, a tego zdecydowanie chcę uniknąć.

    - zabawki – pies powinien wiedzieć, czym może się bawić, a czym zdecydowanie nie. Zabawki powinny być zrobione z porządnej grubej gumy lub innych trwałych materiałów. Przyda się piłka (Dex odziedziczył po Bonusie piłkę „tenisową” przeznaczoną dla psów, pełną w środku), coś piszczącego (jeśli właściciel nie irytuje się łatwo), coś do przeciągania (wbrew pozorom przeciąganie liny to nie walka o dominacje, tylko symulator pracy zespołowej przy dzieleniu upolowanej zwierzyny). Potrzebne też będą zabawki do gryzienia – np. gumowe z zakamarkami, które można posmarować pasztetem na zachętę, albo wędzone uszy świńskie. Niektórzy właściciele dzielą zabawki na takie, które pies ma dla siebie i takie, którymi bawi się tylko z panem, ale tego akurat nie praktykuję. Nigdy nie dawajcie psu do zabawy starych butów! Pies nie widzi większej różnicy miedzy starym a nowym butem, bo wyglądają i pachną podobnie.

    Co pies może mieć i inne mniej pilne zakupy:

    - adresówka – zawieszka z wygrawerowanym numerem telefonu, albo rozkręcana kapsułka, do której wkłada się karteczkę. Myślę, że w dzisiejszych czasach, kiedy każdy ma telefon komórkowy, nie ma sensu umieszczanie adresu. Czip to fajna sprawa (jeszcze nie mamy, planujemy mieć), ale adresówka też się przyda, bo przecież nie każdy uczciwy znalazca ma czytnik.

    - torebki na psie potrzeby fizjologiczne – w zasadzie nada się dowolny woreczek foliowy, ale te dedykowane są kolorowe i pasują do fajnych pojemniczków, które można doczepić do smyczy.

    - szampon dla psa – jeśli w danym momencie istnieją jakiekolwiek wątpliwości, czy kąpać psa, to nie kąpać. Ale czasami człowiek musi (inaczej się udusi). Nie wolno tego robić ludzkim szamponem, bo zaszkodzi wrażliwej psiej skórze. Za to człowiek w razie konieczności może z psiego skorzystać.

    - ręcznik dla psa – kawałek (albo kawał) szmatki, znacznie bardziej chłonny od ludzkiego ręcznika

    - szczotka lub grzebień – w zależności od typu sierści i indywidualnych upodobań zwierzaka. Do długich włosów polecam grzebień z obrotowymi zębami. Dex ma krótkie i jeszcze nie wybadałam, co się najlepiej nada.

    - torebka na smakołyki – mała, np. przypinana do paska, w której łatwo można namacać przysmaki i podać psu.

    - smakołyki – w sklepach można znaleźć spory wybór. Dex bardzo lubi „Trenerki” i psią „czekoladę”. Wszystkie dostępne smakołyki są o wiele za duże, przed podaniem dzielę je na części o wymiarach zbliżonych do jednej kratki z papieru w kratkę (czyli 1/8 cm3). Oprócz gotowych smakołyków dorzucam pieczone mięso wysuszone na wiór i ser żółty. Moja torebka na smakołyki jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiadomo, na co się trafi.

    - kliker – kiedy ponad dekadę temu zaczynałam klikać Bonusowi, „klikacze” byli uważani za coś w rodzaju sekty, a w najlepszym przypadku za nieszkodliwych dziwaków. Jednak zgodnie z powiedzeniem Schopenhauera „Każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem zaprzeczana, a na końcu uważana za oczywistą„ szkolenie z klikerem jest w tej chwili uważane za standard, z czego bardzo się cieszą wszystkie pieski.

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz