• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Król - recenzja audiobooka



    "Mojego ojca zabił wysoki, przystojny Żyd o szerokich ramionach i potężnych plecach machabejskiego boksera"

    "Król" był chyba jedną z najbardziej reklamowanych książek ostatniej jesieni. Reklama skusiła również mnie, więc ostatnią książkę Szczepana Twardocha wpisałam na listę wymarzonych prezentów gwiazdkowych. I faktycznie, audiotekowy Mikołaj w osobie pani Marty podarował mi ją już w połowie grudnia 2016. 

    Jak widać, troszkę czekała na swoją kolej, ale kiedy wreszcie zaczęłam jej słuchać, nie mogłam się oderwać.

    Warszawa tuż przed II wojną, widziana oczami siedemnastoletniego Mojsze Bernsztajna to fascynujący świat, a nawet dwa światy, które trwają obok siebie i na ogół wzajemnie się ignorują, a jeśli się spotykają, to zwykle po to, by ze sobą walczyć: Warszawa zamożna, elegancka, mówiąca po polsku i Warszawa ciasnych brukowanych ulic, rozmawiająca w jidysz. Na ringu walczą bokserzy z polskiej Legii i żydowskiego Makabi, na ulicach socjaliści z falangistami. I tu, i tu, nad przeciwnikami góruje Jakub Szapiro, wysoki, przystojny Żyd, najsłynniejszy warszawski urka i lojalny cyngiel Kuma Kaplicy - warszawskiego Ala Capone.

    Mojsze trafia pod opiekę Jakuba Szapiry po tym, jak ten zabija Nauma Bernsztajna z powodu niespłaconego długu. Młody chłopak jest zafascynowany światem, który się przed nim otwiera, bo Szapirowie traktują go jak członka rodziny.  Mimo wszystko dziwne mi się zdało, że Mojsze swoją matkę i brata opuścił całkiem bez żalu i prawie o nich nie wspominał. Ojca wspominał rzadko, zwykle jako "pobożnego Żyda Nauma Bernsztajna". Nie od razu zwróciłam na to uwagę, byłam przecież świeżo po lekturze Murakamiego, który też lubował się w tego typu powtórzeniach. Pod koniec książki zostaje to logicznie wyjaśnione, co wiąże się z nagłym zwrotem akcji, który na całą tę opowieść każe nam spojrzeć całkiem inaczej.

    Jak przystało na powieść rozgrywającą się w kryminalnym półświatku, jest w "Królu" dużo przemocy, krwi i testosteronu.  Pobicia, szantaże, wymuszenia - wszystko to jest na porządku dziennym wśród gangsterów Kuma Kaplicy - postaci wzorowanej na Łukaszu Siemiątkowskim znanym jako Tata Tasiemka. Podobnie doktor Radziwiłek - postać wyjątkowo paskudna, wyróżniająca się pod tym względem nawet wśród kumowych opryszków - wzorowany jest na autentycznej postaci doktora Łokietka. Przemoc dotyka prawie wszystkich bohaterów, lecz szczególnie okrutna wydała mi się ta wobec kobiet, które są bite i poniżane bez konkretnego powodu, po prostu dlatego, że były pod ręką, gdy któryś z mężczyzn poczuł potrzebę rozładowania frustracji.

    Od początku wiadomo, że ta historia nie skończy się dobrze. Rzecz dzieje się przecież w 1937 roku i wszyscy wiemy, co było potem. Symbolem nadciągającej zagłady jest wiszący nad miastem kaszalot Litani. Mało kto go widzi, niektórzy wyczuwają, a jemu jest to obojętne, bo jego pieśń dosięgnie w końcu każdego.

    To co wyczynia Maciej Stuhr czytając "Króla", to prawdziwe mistrzostwo świata. Każdy z kilkunastu barwnych bohaterów ma inny głos i inny sposób mówienia. Mnogość akcentów - polskich, żydowskich, rosyjskich, pozwala poczuć klimat przedwojennej wielokulturowej Warszawy. I to wszystko robi jeden lektor! Fantastyczna robota.

    Polecam tym, którzy lubią wartką akcję, barwne postaci i nie oczekują szczęśliwego zakończenia.

    (Tekst powstał w ramach współpracy z serwisem Audioteka.pl)


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz