• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Placuszki bananowe



    Miśka je uwielbia!


    Odkąd żyję z doktorem Hashimoto, wsuwam mnóstwo bananów. Bardzo je lubię, a zawsze ograniczałam ze względu na wagę. Teraz waga spada z bananami, czy bez, więc nadrabiam wieloletnie zaległości. Te na zdjęciu nie są moje, ale pomijając fikuśny kształt, wyglądają podobnie. Zdjęcie stąd

    Potrzeba mniej więcej (składniki na 1 osobę, przy większej liczbie osób mnożymy przez tę liczbę):

    1 banan. Im bardziej dojrzały, tym lepiej, takie aż brązowe też się świetnie nadadzą.
    1 jajko.
    2 łyżki mąki. U mnie bezglutenowa.
    Mleka (u mnie roślinne) tyle, żeby miało miłą konsystencję, trochę gęstsze niż na naleśniki.
    Olej (u mnie kokosowy) do smażenia.

    Rozgniatam banany na papkę. Dodaję jajka, mieszam, dodaję mąkę, mleko. Sprawdzam konsystencje, jakby co, dodaję jeszcze trochę mleka albo mąki. Smażę w formie niedużych placków, bo są delikatne i duży placek się porwie przy przewracaniu.

    Jak ktoś lubi, może czymś posmarować, albo posypać, ale niekoniecznie, bo same też są słodkie.

    Smacznego!


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz