• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Tymczasem zaczęły się wakacje


    Z tym, że na razie głównie dla Miśka.

    Ledwie umilkł ostatni dzwonek, wyjechaliśmy z miasta. Najpierw na weekend, potem na drugi weekend. Przedszkole Miśki działa przez 11 miesięcy, więc w lipcu nie planujemy większych wypraw. Misiek tradycyjnie pojechał do Olsztyna do Babci i Dziadka (oraz Cioci i Wujka i ciotecznego rodzeństwa) gdzie jest najszczęśliwszy na świecie i najchętniej przeprowadziłby się na stałe. Miśka popołudniami nudzi się jak mops, bo bez brata to ani pobawić ani pokłócić nie ma się z kim. Ona w ogóle bardzo towarzyska jest, nie wiem po kim to ma, bo na pewno nie po mnie.

    Z wakacyjnych rzeczy na razie mamy hamak. Spełniłam marzenie swojego dzieciństwa i od wczoraj mogę się wylegiwać. Z tym, że tylko razem z Miśką, bo jej też się spodobało bujanie. Na szczęście udźwig jest do 120 kg a i płachta obszerna, spokojnie zmieszczę się razem z całym moim potomstwem.

    Miałam Wam napisać o moim życiu z doktorem Hashimoto, ale okazało się, że wpis się zrobił obszerny i całkiem niewakacyjny, więc o tarczycy będzie innym razem.  

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz