• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    52 zmiany, Leo Babauta - recenzja książki



    "Zdziwiłbyś się, jak wielu ludzi próbuje zmusić się do czegoś, co nie sprawia im przyjemności. Starają się narzucić sobie "dyscyplinę", ponieważ myślą, że to uczyni ich lepszymi osobami albo da im lepsze życie - ale co to za życie, kiedy zmuszasz się do rzeczy, których nie cierpisz?"

    Pisałam już kiedyś, że nie wierzę w postanowienia noworoczne. Zdecydowanie bardziej przemawiają na mnie nagłe, spontaniczne zrywy, kiedy pod wpływem impulsu próbuje się czegoś nowego i ta nowość zostaje już na zawsze. Albo przynajmniej na jakiś czas. Książka Leo Babauty podsuwa propozycje takich zmian - może nie do końca spontanicznych, ale też nienachalnych. "Jeśli coś cię nie cieszy - pisze Leo we wstępie - nie warto tego robić. A poza tym nowy nawyk i tak się nie utrwali."

    52 zmiany na 52 tygodnie. Tylko jedna zmiana naraz. Przy czym te 52 tygodnie są czysto umowne - może to być dowolny przedział czasowy - 12 zmian na rok też jest ok. Nie są to zmiany rewolucyjne, niektóre rozdziały można śmiało przeskoczyć bo dotyczą rzeczy, które już wcześniej robiliśmy (np: codzienne czytanie przez 20-30 minut). Zaczyna się od drobiazgu - medytuj przez 2 minuty każdego dnia. Potem przychodzi czas na nieco większe wyzwania, a wszystkie dotyczą zwykłego, codziennego życia. 

    Autor we wstępie uspokaja, że wszystkich zmian najpewniej nie uda się wprowadzić. Trzeba skupić się na tych, które są dla nas najważniejsze i dają nam najwięcej satysfakcji. Nie trzeba też robić ich w określonej kolejności, a jeśli któraś nie wyjdzie za pierwszym razem, można do niej wrócić po jakimś czasie i ponownie spróbować.

    Nie chcę Wam popsuć przyjemności z odkrywania książki, więc nie będę wymieniać, jakie zmiany proponuje Leo Babauta. Jedną z nich (i wcale nie pierwszą) na stałe już wprowadziłam do swojego rozkładu dnia. Z medytacją idzie mi gorzej, muszę się postarać "zakotwiczyć ją" w moim rozkładzie dnia - czyli wybrać jakąś rzecz, którą robię codziennie i medytować bezpośrednio przed nią, lub po niej. 

    Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę i zapoznać się z przedstawionymi w niej propozycjami. Jeśli choć jedna zmiana na zawsze zmieni jakiś aspekt naszego życia, lektura się opłaci.

    (Dziękuję wydawnictwu IUVI za książkę Leo Babauty "52 zmiany").

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz