• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Londyński suwenir



    Jak byłam w tym Londynie 3 miesiące temu, kupiłam sobie książkę. 

    To co widzicie na obrazku powyżej to rozłożona obwoluta. To wydanie brytyjskie, jest też amerykańskie z inną okładką, ale zdaje się, że z identyczną treścią.

    Pisałam Wam już to tu, to tam, że jestem gorącą wielbicielką Sherlocka. Tego serialowego i popkulturowego, bo jeśli chodzi o książkowego, to mam spore zaległości. Coś tam czytałam, ale dawno i nieprawda. Zamierzam to nadrobić, na ostatnie urodziny dostałam od małżonka "Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa", więc jak przeczytam, będę miała komplet. Jest też jakiś Sherlock w Audiotece, więc jak tylko uporam się z zaległymi recenzjami, to wezmę się za dźwiękowe wydanie "Studium w szkarłacie". 

    "Sherlock - the casebook" to książka idealna dla kogoś takiego jak ja. Jedną jedyną jej wadą, którą wymienię na początku, żeby mieć z głowy, jest to, że obejmuje tylko dwa sezony. Bardzo proszę o ciąg dalszy, kupię na 100 %.

    Co zawiera książka? Po pierwsze - twórcy opowiadają jak powstał pomysł na serial. Jest sporo o Sherlocku książkowym, oraz o innych bohaterach. Dla tych, co nie oglądali, jest też sporo informacji o wcześniejszych ekranizacjach. Autorzy - Steven Moffat i Mark Gatis (który w serialu gra Mycrofta) - opowiadają o swoich inspiracjach. 



    Po drugie - w formie stylizowanych wycinków z gazet i notatek zestawione są wszystkie fakty dotyczące spraw, którymi w kolejnych odcinkach serialu zajmowali się Holmes z Watsonem. Te strony są "obklejone" (nadrukowanymi) karteczkami post-it, na których dwaj przyjaciele komentują poszczególne treści, sprzeczają się i prawią sobie drobne złośliwości

    ("It's not a scrapbook, Sherlock. I'm collecting papers relevant to the cases".
    "IT'S A SCRAPBOOK. And if you ordered your mind properly you wouldn't need it to help you remember things".)


    Po trzecie - dla takich ignorantów jak ja wydłubano rodzynki z serialu i zestawiono je z faktami z książki. Czy zauważyliście, że liczba czytelników bloga Johna, na której zatrzymał się licznik w odcinku "Scandal in Belgravia" nie jest przypadkowa? Ja nie. A dzięki książce już wiem.


    Podsumowując - polecam książkę każdemu fanowi serialu. Jeśli oglądałeś wszystkie odcinki po kilka razy a na "Upiorną pannę młodą" wybrałeś się do kina, po prostu musisz ją mieć!

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz