• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Chłopcy - recenzja audiobooka



    Nie mam pojęcia, dla kogo Jakub Ćwiek pisał te książki.

    Dzwoneczek, Piotruś Pan i Zagubieni Chłopcy mogliby sugerować, że to książka dla dzieci. Ale ten język! Gdyby w wypowiedziach Chłopców wykropkować brzydkie wyrazy, wyglądałoby to bardziej na formularz do wypełnienia, niż na tekst literacki. Miłośnikom fantastyki zwykle łatwiej przełknąć nietypowe połączenia, ale tych, co lubią czytać o brodatych motocyklistach mogłyby odstraszyć wróżki. Albo odwrotnie. Naprawdę nie wiem, jaką grupę czytelników autor miał na myśli. Wiem tylko, że ja na pewno do tej grupy należę.

    Piotruś Pan to jedna z ukochanych książek mojego dzieciństwa. Wracałam do niej wiele razy i za każdym razem coraz mniej kochałam Piotrusia, a coraz bardziej Dzwoneczka. Oglądałam chyba większość ekranizacji i wariacji na temat, za każdym razem gorzko się rozczarowując, bo te cukierkowe klimaty to nie była moja Nibylandia. Bo w moim odczuciu Jamesowi Barrie bliżej jednak do Goldinga, niż do Disneya. 

    Nie oczekiwałam wiele po "Chłopcach". I bardzo się myliłam.

    Zagubieni Chłopcy wraz z Dzwoneczkiem opuścili Nibylandię i zamieszkali w Polsce. Dorośli. Ciałem, bo duchem wciąż są chłopcami, dla których najbardziej liczy się dobra zabawa. Mają złote serca i niewyparzone gęby - za każdym razem, gdy miałam słuchać audiobooka w miejscu publicznym, upewniałam się, czy kabel słuchawek wetknięty jest do końca i soczyste wiązanki nie polecą przez głośnik. Dzwoneczek przez te wszystkie lata im matkowała i nadal to robi, bo przecież matce najtrudniej zorientować się, że dzieci przestają być dziećmi. W pierwszym tomie powieści jest fajnie i wesoło. A w kolejnych pojawia się mrok. A właściwie Cień.

    Sam Piotruś przybywa dużo później. On też jest starszy i odmieniony. Dobre maniery zawsze były dla niego ważne, lecz teraz widać wyraźnie, że za nimi kryje się coś zwierzęcego, jakieś pierwotne okrucieństwo. Jak to zgrabnie ujęła filmowa Wendy: "Piotrusiu, stałeś się piratem".

    Pod wpływem złych przygód zmieniają się chłopcy - choć wygląda to na zmianę odwracalną. Zmienia się i Dzwoneczek, ale tu sprawy wyglądają gorzej. Pod koniec trzeciego tomu wróżka przekracza pewną granice, która przywodzi na myśl cytat znany wszystkim fanom RPG (nawet tym, którzy na co dzień nie czytują Nietzschego): "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie".

    Jacek Rozenek czyta bardzo fajnie partie męskie. Świetnie oddaje klimat rozmów Kędziora, Stalówki, Kruszyny, Pierwszego i Drugiego. A, niech będzie, że i Milczka. Ale partie kobiece są czytane na takim dziwnym, trochę pretensjonalnym przydechu, który drażni moje uszy. Na szczęście kobiety nie odzywają się zbyt często (nie przypuszczałam, że kiedyś coś takiego napiszę... ).

    Kiedy piszę ten tekst, tom czwarty nie jest jeszcze dostępny w Audiotece. Jak tylko się pojawi, na pewno po niego sięgnę, żeby zobaczyć (a raczej - usłyszeć), jak kończy się ta historia. 

    Bonus

    Krótkie opowiadanie "Chłopcy. W skrócie" zostało zaadaptowane jako słuchowisko w świetnym stylu znanym z Audiotekowych superprodukcji. Arkadiusz Jakubik wymiata jako Kędzior a w jednej z ról występuje nawet sam autor. Polecam fanom "Chłopców", również tym, którzy wolą czytać, niż słuchać.

    (Tekst powstał w ramach współpracy z serwisem Audioteka.pl)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz