• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Run, hamster, run!



    Pewnie myślicie, że o Was zapomniałam, albo znudziło mi się blogowanie...

    Żartuję. Wiem, że wcale o mnie nie myślicie, w końcu w internecie tyle jest ciekawych rzeczy, że brak nowych wpisów na jednym z blogów zauważa głownie jego autor.

    Trochę się ostatnio wylogowałam z blogosfery. Gdzieś mi umknął ten moment, kiedy polecało się ulubione blogi (a może w tym roku jeszcze go nie było? Naprawdę nie mam pojęcia). Konkurs "Blok roku" miga mi turkusem (czy jak się ten kolor nazywa) od czasu do czasu na facebookowym wallu, ale to wszystko jest w innym wymiarze. 

    Do którego tęsknię, ale który w tej chwili jest boleśnie poza moim zasięgiem.

    Na fanpage'u czasem piszę parę słów. Zaglądajcie. Czasem nawet jakiś krótki dialog z Miśkami tam trafia, wiem, że lubicie.  

    Jak się domyślacie, zdjęcie  powyżej (wzięte stąd) przedstawia mnie. W zasadzie w dowolnym dniu tygodnia. Mam sporo pracy w pracy, trochę pracy po pracy a w wolnych chwilach zajęcia dodatkowe. Między innymi, w tym semestrze po raz pierwszy mam swój wykład dla studentów (sztuk 28!). Jestem tym bardzo przejęta, wymyśliłam już nawet pierwsze pytanie na egzamin. Lubię uczyć, ale zjada mi to cały wolny czas. 

    A byłoby o czym pisać. W zapasie mam dwa audiobooki, które przesłuchałam, a jeszcze Wam o nich nie mówiłam. Jeden dziecięcy a drugi ciężko sklasyfikować. Poza tym od dwóch miesięcy chodzi mi po głowie temat na wpis ogoniasty. Wpis o szczenięcym podgryzaniu jest na siódmym miejscu wśród najczęściej czytanych tekstów na blogu, najwyraźniej nie tylko mnie interesuje ten temat.

    W najbliższym czasie (czyli kiedy? Nie mam pojęcia) spodziewajcie się recenzji książki, którą przywiozłam sobie z Londynu w charakterze suwenira. 

    Oto fragmencik:


    Kto zgadnie?

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz