• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Dziewczyna z pociągu - recenzja audiobooka




    "Codziennie powtarzam sobie "nie patrz" i codziennie patrzę. Nie mogę się powstrzymać, chociaż nie ma tam nic, co chciałabym zobaczyć, chociaż wszystko, co widzę, boli mnie i rani". - Rachel

    Z ciekawością sięgałam po "Dziewczynę z pociągu", bo najpierw Ray na fejsie pisał, że fajna, a potem Katarzyna u siebie też zamieściła recenzję. Słyszałam o niej jeszcze to tu, to tam, więc postanowiłam przeczytać, bo lubię wiedzieć, co piszczy w popkulturze. Do tego stopnia, że kiedyś nawet przeczytałam spory kawałek "50 twarzy Greya". Jak duży? Zbyt duży. Ale ja nie o Greyu dziś chciałam. Wróćmy do "Dziewczyny..."

    Książka zaczyna się od fragmentu retrospekcji, z którego na razie nie rozumiemy nic, ale spodziewamy się, że zrozumiemy później. Stary chwyt, ale całkiem go lubię. A potem poznajemy Rachel. 

    Rachel wydaje się być typową antybohaterką. Miała kiedyś wspaniałe życie u boku idealnego męża, ale wszystko zepsuła. Widzimy to jak na dłoni, widzi to też sama Rachel. Codziennie jeździ tym samym pociągiem, a kiedy ten staje przed semaforem, zagląda w te same okna dwóch domów. W jednym z nich mieszka para idealnych małżonków - młodzi, piękni, kochający. W drugim  - druga idealna para - były mąż Rachel i jego nowa żona. Rachel patrzy na nich, porównując ich wspaniałe życie ze swoją beznadziejną egzystencją. I sięga po kolejną butelkę.

    Wszystko to trwa dzień w dzień, tydzień w tydzień, aż do chwili, w której Rachel widzi coś, co nią wstrząsa. Wzburzona, nie chce i nie potrafi pozostać w roli biernego obserwatora. 

    "Dziewczyna z pociągu" jest takim kryminałem, jakie lubię. Pełnym fałszywych tropów, które z perspektywy zakończenia okazują się spójne i logiczne. Kto zabił, domyśliłam się w odpowiednim momencie - wystarczająco późno, żeby lektura nie nudziła i wystarczająco wcześnie, żeby mieć z tego odkrycia satysfakcję. A przedtem przez długi czas dawałam się autorce wodzić za nos.

    Karolina Gruszka ma magiczny głos. Przyznam się, że na samym początku tak się nim zachwyciłam, że ciężko było mi się skupić na treści. Ale to tylko przez kilka pierwszych akapitów, potem już słuchało się dobrze.

    Polecam książkę wielbicielom kryminałów. 

    (Tekst powstał w ramach współpracy z serwisem Audioteka.pl)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz