• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Zimowa opowieść - recenzja audiobooka



    "Potrzeba tak niewiele czasu, żeby zmienić całe życie. I potrzeba całego życia, żeby zrozumieć tę zmianę. "

    W roku 2016 minie 400 lat od śmierci Szekspira. Z tej okazji  brytyjski wydawca Hogarth Press zaprosił bestsellerowych pisarzy do "Projektu Szekspir", powierzając im napisanie od nowa klasycznych szekspirowskich dramatów. 

    Po co pisać Szekspira od nowa? Ponoć wszyscy pisarze to robią, mniej lub bardziej otwarcie, bo Szekspir napisał już wszystko, co było do napisania. W ramach "Projektu Szekspir" zapowiadanych jest siedem powieści i po cichu liczę, że wszystkie ukażą się w Audiotece, bo bardzo bardzo lubię stare historie opowiadane na nowo, w innych realiach, albo z punktu widzenia bohaterów drugoplanowych. Dlatego właśnie kiedy zobaczyłam na bannerze Audioteki "Zimową opowieść", wiedziałam, że muszę ją mieć.

    Oryginału co prawda nie znałam, bo "Zimowa opowieść" to dramat spoza szkolnego kanonu. Dla takich ignorantów jak ja w prologu pojawia się streszczenie sztuki. Od początku wiemy więc, co się wydarzy. Nie wiemy tylko jak.

    Bohaterami sztuki Szekspira są królowie, królowa, i osoby z królewskiego dworu. U Winterson mamy zamiast tego bogatych absolwentów elitarnej szkoły, celebrytów, ich współpracowników i służbę. Realia są współczesne, ale uczucia, emocje, namiętności w obu wersjach historii są te same. Ponadczasowe. 

    Kipiący od emocji akt pierwszy, w którym chory z zazdrości Leo podejrzewa swoją żonę o romans ze swoim najlepszym przyjacielem, wciągnął mnie bardziej niż kolejne, w których młode pokolenie - Perdita i Zel - spokojnie i metodycznie naprawia świat, który zniszczyły grzechy ich ojców. Jednak mimo że akcja zwolniła i mimo że wiedziałam przecież, jak wszystko się skończy, nie mogłam oderwać się od lektury. 

    Styl czytania Marii Seweryn jest, jak na mój gust, zbyt suchy i beznamiętny, kojarzy mi się trochę z czytaniem wiadomości. Nie przeszkadzał mi w odbiorze książki, ale też nie przyciągał. Być może spokój i opanowanie lektorki w połączeniu ze spokojem i opanowaniem Perdity stanowiły zbyt dużą dla mnie dawkę spokoju i opanowania, by w pełni docenić drugą część opowieści. 

    Z niecierpliwością czekam na kolejne książki napisane w ramach "Projektu Szekspir". Dam Wam znać, jak mi się podobały.

    (Tekst powstał w ramach współpracy z serwisem Audioteka.pl)


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz