• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Stała pod śniegiem panna zielona



    Odśpiewawszy, Miśka z nagła się zamyśliła.
    Miśka: Mama, a co dalej z tym zającem?
    Ja, płynąc na fali natchnienia: Zając został w lesie i bardzo tęsknił za choinką. Czasem podkradał się pod okna i patrzył na nią jak stoi w pokoju, tak odświętnie ubrana i wszyscy ją podziwiają. Było mu trochę smutno, ale też cieszył się, że choinka jest szczęśliwa.
    Miśka: A choinka?
    Ja, dalej w transie: A choinka też nie zapomniała o zajączku. Myślała o nim czasem, co się z nim dzieje i jak sobie radzi zimą w lesie. Kiedyś wyglądała przez okno i wydawało jej się, że widzi kawałek zajęczego ucha, ale nie była pewna, czy jej się nie wydawało.
    Miśka, sceptycznie: Ale mamo, przecież choinka nie ma oczu, to jak ona przez to okno wyglądała?

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz