• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Komar też człowiek



    Tata Miśków przyczajony jak tygrys, ze ścierką w ręce wpatrywał się w sufit, na którym krwiożercza bestia odpoczywała po bzyczącym locie tuż nad naszymi uszami. 
    W idealnie wybranym momencie precyzyjnym ruchem ścierki strącił nieprzyjaciela, wydając okrzyk triumfu:
    - Mam go!
    Na co Miśka, zatroskanym głosem:
    - Ale nic mu się nie stało?

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz