• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Na żółto i na niebiesko



    Przychodzi w życiu człowieka taka chwila, że nie ma już co czekać, tylko trzeba jechać z tym koksem.

    Misiek na wakacjach u babci świetnie się bawi, a Miśka dużą część dnia spędza w przedszkolu. Pogoda też całkiem dobra. Jednym słowem: lepszego momentu na zakończenie remontu nie znajdziemy. Jutro-pojutrze przyjeżdża ekipa i będą robić. 

    Zaczną od podłóg, którym należy się cyklinowanie i nowa warstwa lakieru. Może być paskudny śmierdziel, byle był twardy, bo do poprzedniego, "ekologicznego", strasznieśmy się zrazili. Normalne użytkowanie podłogi robiło z niej jesień średniowiecza, a w miejscach eksploatowanych ponadstandardowo jest jeszcze gorzej, więc w kwestii lakieru wołamy z kolegą małżonkiem unisono - żadnej ekologii!

    Gorzej było z wyborem farby. Do tej pory wszystkie ściany były białe, ale kolega małżonek oświadczył, że dosyć tego, on chce kolorów. I to różnych, nie tylko zielonego. Po długiej i burzliwej rozmowie, w której nie brakowało elementów przekupstwa i szantażu, udało się dojść do kompromisu i kolory mamy już wybrane.

    Na blogu pojawiła się w tym tygodniu nowa zakładka. To tylko wierzchołek góry lodowej, ale żeby zobaczyć więcej, trzeba zapisać się na newsletter (że tak subtelnie zasugeruję). Czytelnikom newslettera, którzy używają gmaila (ponad 70% listy, jak twierdzi FreshMail) przypominam, że newsletter wpada do skrzynki "promotions" i trzeba go tam szukać. Najlepiej przeciągnąć go stamtąd do skrzynki głównej i nauczyć filtry, że własnie tam chcecie go widzieć. Wiem, że mimo tej niedogodności newsletter ma swoich wiernych czytelników. Byłoby mi miło, gdybyście napisali komentarz pod tym postem, żeby pokazać, że newsletter podoba się jeszcze komuś poza mną. 

    Prawdę mówiąc, sama bym się chętnie tego dowiedziała.

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz