• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Karaluchy - recenzja audiobooka




    "Zapewne trzeba być policjantem, by twierdzić, że człowiek znaleziony z wbitym w plecy nożem, którego ostrze weszło z lewej strony tuż przy kręgosłupie, przebiło lewe płuco i dotarło do serca, został 'prawdopodobnie' zamordowany".

    "Kryminał skandynawski" - to brzmi modnie, więc kiedy zaproponowano mi do recenzji "Karaluchy" Jo Nesbø, zgodziłam się w ciemno, nic nie wiedząc ani o samej książce, ani o autorze. Nie wiedziałam chociażby tego, że jest to drugi tom cyklu o przygodach Harrego Hole. Zwykle nie lubię zaczynać "od środka", ale kiedy się zorientowałam, że było jakieś "przedtem", akcja już mnie wciągnęła na tyle, że bardziej, niż "przedtem" interesowało mnie "potem". 

    (Ale po "Człowieka Nietoperza" też sięgnę przy najbliższej okazji).

    Harry Hole (nazwisko pochodzi nie od angielskiej dziury, tylko od nazwy norweskiej miejscowości) jest śledczym norweskiej policji. Z archetypicznych detektywów najbliżej mu do Philipa Marlowe'a, tak jak on jest szlachetnym ponurakiem o cynicznym poczuciu humoru, a kłopoty to jego specjalność. W pracy Harry bardziej trzyma się ducha prawa, niż jego litery, a po pracy pije więcej, niż pozwala zdrowy rozsądek. Dopiero w połowie książki dowiemy się, dlaczego przełożeni uznali, że właśnie on nada się najlepiej do zbadania sprawy tak delikatnej jak morderstwo dyplomaty w podejrzanym hoteliku w Bangkoku. 

    Po przylocie do Tajlandii Harry zostaje przydzielony do grupy komisarz Liz Crumley, charyzmatycznej pół Tajki pół Amerykanki. Zanim uda im się rozwikłać skomplikowaną zagadkę, będą musieli zbadać wiele fałszywych tropów. W sprawę wplątani są dyplomaci, bogaci biznesmeni, a pośrednio nawet norweski premier, więc wystarczy jeden fałszywy krok by wybuchł międzynarodowy skandal.

    Oprawa dźwiękowa audiobooka w reżyserii Krzysztofa Czeczota to prawdziwy majstersztyk. Możemy usłyszeć Borysa Szyca jako Harrego, Izabelę Kunę jako Liz. W rolę największego twardziela wcielił się Bogusław Linda, a Danuta Stenka zagrała wdowę po ambasadorze. W pozostałych rolach wystąpili między innymi Magdalena Cielecka, Łukasz Simlat, oraz Mariusz Bonaszewski jako narrator. W tle słychać prawdziwe odgłosy Bangkoku nagrane w tym mieście przez ekipę Studia Dreamsound a całości dopełnia muzyka Wojtka Mazolewskiego inspirowana wizytą w stolicy Tajlandii.  Słucha się tego niesamowicie, trochę jakby się oglądało film akcji, w którym nie ma co prawda obrazu, ale i tak trzyma w napięciu przez ponad 11 godzin.  

    Jeśli uważacie, jak ja przez długi czas, że nie lubicie audiobooków, dajcie szansę "Karaluchom". To naprawdę wyjątkowy produkt.

    (Tekst powstał w ramach współpracy z serwisem Audioteka.pl.)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz