• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Edukacja seksualna - robisz to źle



    Z siusiakiem i pisią, ale bez głowy.

    Parę dni temu dostałam od siostrzeńca mojego męża link do pewnego filmiku na temat edukacji seksualnej dzieci. Jeśli chodzi o tę edukację, ja uważam, że jest niezbędna. Czasami dodaję "rzetelna", ale zwykle to słowo pomijam, bo komu potrzebna nierzetelna? Siostrzeniec jest wobec tematu sceptyczny, a film był argumentem za tym, że edukacja seksualna to sprawa niełatwa.

    Co ma lalka?

    Sam pomysł lalek z genitaliami uważam za całkiem niezły. W końcu z punktu widzenia dziecka to taka sama cześć ciała, jak wszystkie inne i dziecko prędzej zbulwersuje się faktem, że lalka genitaliów nie ma, niż tym, że je ma. (Tu przypomina mi się szok i niedowierzanie kolegi, który po raz pierwszy asystował przy przewijaniu młodszej siostry. Jak zahipnotyzowany patrzył w jeden punkt i powtarzał: "Nie ma! Nie ma!"). Oburzył mnie dopiero sposób prezentacji lalek dzieciom. Można to było zrobić w sposób naturalny, bawiąc się lalką w zmianę pieluchy, czy kąpiel. Dzieci w takich sytuacjach często przyglądają się młodszemu rodzeństwu i nie ma w tym nic niezwykłego. Zamiast tego zachęcono dzieci do entuzjastycznego rozbierania lalek ot tak, żeby zobaczyć, co one tam mają. Czy tylko mi przyszło do głowy, że dziś ściągną majtki lalce, a jutro na plaży tatusiowi? Albo dziewczynce, co zawsze chodzi w spodniach, więc trzeba wreszcie rozstrzygnąć wątpliwości?

    Przecież to tylko lalka!

    Wiem. Rozumiem, że nie było jej przykro, nie doznała traumy ni uszczerbku. Ale uważam, że zmarnowano świetną okazję do rozmowy z dziećmi na ważne tematy, na przykład: Co oznacza słowo "intymne" i dlaczego pewne części ciała nazywane są częściami intymnymi. Czemu te części ciała są prawie zawsze zakryte i w jakich okolicznościach można zdejmować bieliznę (kąpiel, toaleta). Dlaczego nie można nikogo dotykać w miejscach, które zwykle zakryte są bielizną. Jakie są wyjątki (mam na myśli badanie lekarskie, czy przewijanie, o innych wyjątkach będzie czas porozmawiać gdy dziecko będzie starsze). 

    Edukacja seksualna (ta rzetelna) to według mnie nauka o szacunku do ciała, własnego i cudzego, do respektowania granic. O tym, że człowiek ma prawo mówić "nie" i obowiązek, by cudze "nie" respektować.

    Znajdowanie innych określeń męskiego organu i rysowanie go, to kwestia drugorzędna, wcześniej czy później nasze dzieci świetnie sobie w tej materii poradzą. Zadbajmy o te informacje, których nie przyjdzie im do głowy szukać.

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz