• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Wybredną będziesz, na koszu siędziesz



    Siedzę sobie na ławce w parku obserwując gołębię zaloty.

    On, napuszony i dumny, przechadza się w tę i z powrotem tuż przed nią, gruchając zalotnie i prezentując wszystkie swe walory.

    Ona ignoruje go tak ostentacyjnie, jak tylko się da. Patrząc w ziemię wymija go, choć on wciąż próbuje zajść jej drogę.

    Nagle obok przechodzi inna gołębica i zapewne wykonuję jakiś gest, będący gołębim odpowiednikiem zalotnego mrugnięcia. Ja go nie dostrzegam, ale gołąb owszem. Porzuca swą bogdankę i biegnie za tą zdzirą. Dogania ją i sprawnie przechodzą do kolejnej fazy zalotów.

    Samo życie.


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz