• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Jubileusz instytutu i minirecenzja Obietnicy Pandory


    Przez cały zeszły tydzień w instytucie trwały prace przygotowawcze. 

    Ze swojego okna widziałam, jak koszono trawę, kładziono nową nawierzchnię na głównych alejkach i dopinano na ostatni guzik to, co do tej pory było nonszalancko niedopięte.

    W budynkach tymczasem trwały prace dwojakiej natury. Po pierwsze, podobnie jak na zewnątrz, odkurzano i odświeżano "eksponaty", po drugie - przygotowywano prezentacje, starając się, żeby były interesujące i przystępne. 

    Powodem całego zamieszania była okrągła rocznica istnienia instytutu i związane z nią dni otwarte. Kolega małżonek uczestniczył w nich jako jeden z wystawców, pokazywał swoje kosmiczne kamienie, które też są u nas badane. Ja występowałam w charakterze zwiedzającego. W sobotę przywiozłam do instytutu Miśka, a w niedzielę moją mamę i Ewę, które chciały zobaczyć reaktor. 

    Według Miśka najfajniejsze atrakcje dni otwartych, to:
    - pyszny rosołek (jak zapewne pamiętacie, Misiek jest strasznym niejadkiem, więc to coś znaczy)
    - pokój, gdzie pracuje mama
    - budynek gdzie pracuje tata (dzieciom nie wolno tam wchodzić do środka)
    - makiety elektrowni jądrowych

    W niedzielę dałyśmy radę obejrzeć jedynie reaktor i makiety, bo trochę gonił nas czas - kiedy my zwiedzałyśmy, kolega małżonek musiał zostawić swoje gwiazdki z nieba, żeby przypilnować Miśków. 

    Jedną z atrakcji był pokaz filmu "Obietnica Pandory" - dokumentu opowiadającego historie kilku osób, które były przeciwnikami energetyki jądrowej, lecz poznawszy głębiej fakty z nią związane zmieniły zdanie i obecnie walczą o jej rozwój. Bardzo chciałam go obejrzeć, ale niestety nie mogłam być na pokazie. Miałam jednak szczęście znaleźć w gronie osób, które płytę z filmem dostały w prezencie i mogłam obejrzeć ją w domu. Mimo wszystko żałuję, że nie byłam na pokazie i nie dane mi było zobaczyć reakcji widowni.

    Moim zdaniem "Obietnica Pandory" nie jest filmem skierowanym do zdeklarowanych zwolenników, czy przeciwników energetyki jądrowej. Jedni i drudzy wiedzą swoje i niełatwo ich przekonać (mimo że film pokazuje, że takie rzeczy się zdarzają). Najwięcej skorzystają z niego ci, którzy nie mają wyrobionego zdania, za to mają sporo wątpliwości. W filmie bohaterowie przedstawiają te zagadnienia, które budziły ich największe wątpliwości, kiedy byli jeszcze po ciemnej stronie mocy i wyjaśniają, co ich skłoniło do zmiany zdania. Być może ktoś z Was odnajdzie tu swoje własne pytania wraz z odpowiedziami.  Dla mnie film jest przede wszystkim inspiracją, w jaki sposób mówić o energetyce ludziom spoza branży - bo właśnie tacy pytają mnie o nią najczęściej. 

    Film prezentowany jest od czasu do czasu to tu to tam w ramach bezpłatnych pokazów, myślę, że warto go obejrzeć, by rozwiać niektóre wątpliwości, uzyskać informacje. W szerszym gronie film może stanowić wstęp do ciekawej dyskusji. 

    Mam nadzieję, że film będzie można obejrzeć w telewizji. Póki co, wypatrujcie pokazów w Waszej okolicy.

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz