• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Jak przestać się lenić i wreszcie zacząć biegać



    Put on your red shoes and (...) if you say run, I'll run with you - David Bowie.

    Kilka miesięcy temu, prawie rok, napisałam Wam, że co prawda jeszcze nie biegam, ale już mam buty. Okazało się, że to bardzo fajny etap jest, wytrwałam na nim aż do początku maja. Aż nagle w pewien czwartek, czy wtorek ku własnemu zdumieniu przeszłam do etapu następnego.



    Jeśli chcesz biegać, ale Ci się nie chce, zrób tak jak ja. Nie czekaj na okrągłą datę, na poniedziałek, czy piątek. Po prostu załóż te buty i ruszaj przed siebie.



    Nie miałam złudzeń, że od pierwszego razu będzie fajnie. I faktycznie nie było, chociaż inaczej, niż się spodziewałam. Myślałam, ze będę po kawałku wypluwać płuca, a tymczasem największym problemem były nogi, które po kilkuset metrach zrobiły się piekielnie ciężkie. Zresztą to i tak nic w porównaniu z zakwasami, które miałam następnego dnia.

    Ale z każdym kolejnym dniem było coraz lepiej. Ba, po dwóch tygodniach przerwy spowodowanej paskudnym przeziębieniem i kaszlem spodziewałam się, że trzeba będzie zaczynać od początku a spotkała mnie miła niespodzianka. I żadnych zakwasów.

    Biegam codziennie po pół godziny. Raczej wolno, bo przez ten czas przebiegam raptem dwa i pół kilometra. Od jakiegoś tygodnia faktycznie tyle biegnę, przedtem na przemian biegłam i maszerowałam, stopniowo wydłużając partie biegane.

    Kilka dni temu natknęłam się w internetach na hasło "Slow jogging" i już wiem, jak się czuł pan Jourdain, kiedy nagle dowiedział się, że już przeszło czterdzieści lat mówi prozą.

    Pewnego dnia przyłapałam się na tym, że biegnę wcale o tym nie myśląc, nie czując zmęczenia ani ciężaru, bo moje ciało zaczęło traktować bieg jako naturalny sposób poruszania. To wrażenie jest niesamowite i choć po chwili ustępuje miejsca zmęczeniu, za każdym razem trwa coraz dłużej.

    Nie poznałabym tego uczucia, gdybym w tamten czwartek, czy wtorek nie włożyła wreszcie tych cholernych butów.

    (Wpis w ramach wyzwania blogowego Uli: Dzień 2: Praktyczne sposoby na...
    Wpisy z innych blogów w ramach wyzwania można znaleźć tu: KLIK)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz