• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Ziarno prawdy - recenzja audiobooka



    Mówi się, że w każdej legendzie jest ziarno prawdy. Ale są takie legendy, w których nie ma prawdy ani kropli.

    Kiedy skończyłam pierwszą część trylogii o prokuratorze Szackim, wiedziałam, że sięgnę po drugą. A potem po trzecią. O trzeciej opowiem Wam za dwa tygodnie, a dziś posłuchajcie o "Ziarnie prawdy".

    W drugiej części trylogii prokurator Teodor Szacki przenosi się do Sandomierza. Pracy ma tu znacznie mniej, wiadomo, małe miasto, to i sprawy małe. Szacki zaczyna tęsknić za jakimś większym wyzwaniem. I oto wydarza się coś, co sprawi, że nasz prokurator znów pojawi się na pierwszych stronach gazet.

    Ofiarą niezwykle brutalnego morderstwa zostaje miejscowa działaczka społeczna, osoba powszechnie lubiana i szanowana za swoje zaangażowanie. Wkrótce potem ginie kolejna osoba. Sposób zabójstwa kojarzy się z pewnym obrazem z miejscowej katedry. Czy w mieście grasuje seryjny zabójca? Czy to mord rytualny? Czy aby rozwiązać zagadkę trzeba się cofnąć do poprzedniej epoki lub jeszcze dalej? Prokurator Szacki w końcu znajdzie odpowiedź na te pytania, bo chociaż wydaje się aroganckim i niesympatycznym typem, mózg ma nie od parady.

    Prywatne sprawy prokuratora Szackiego nie układają się dobrze. Przez całą książkę zadziwiał mnie kreatywnością w temacie "Jak jeszcze bardziej spaprać sobie życie". Gdzieś w tyłu głowy kołatała myśl, że byłoby lepiej, gdyby w życiu prywatnym myślał tym samym organem, co w zawodowym, bowiem jedyną kobietą, której kandydatury w kwestii cielesnego pożycia nie rozważał, była denatka. Swoją drogą skuteczności podbojów mogliby mu pozazdrościć James Bond i dostawca pizzy z filmów dla dorosłych.

    Podobnie jak przy poprzedniej części, nie mogłam oderwać się od "lektury". Duża w tym zasługa Roberta Jarocińskiego. Jego sposób czytania pozwala z jednej strony bez problemu rozróżniać który bohater mówi którą kwestię, z drugiej jest na tyle neutralny, że pozwala skupić się na treści.

    A w zasadzie to myślę, że jeśli znacie pierwszą cześć, to do drugiej wcale nie muszę Was namawiać.

    (Tekst powstał w ramach współpracy z serwisem Audioteka.pl.)

    (Wpis w ramach wyzwania blogowego Uli: Dzień 5: Aktualna lektura.
    Wpisy z innych blogów w ramach wyzwania można znaleźć tu: KLIK)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz