• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Sztuka filtru



    Albo filtra. Słowniki dopuszczają obie formy.

    W zasadzie na hasło "Szczęście" automatycznie otwiera mi się w mózgu szufladka, w której przechowuję wiersz Dehnela, ale już Wam o tym pisałam, więc spróbuję inaczej podejść do tematu.

    Uważam się za szczęściarę. Kiedy myślę o swoim życiu, przed oczami mam obrazek zielonej łąki, kwiatki, motylki, białe kucyki a na górze tęcza. 

    Zdarza mi się patrzeć na nie bardziej realnie, kiedy robię bilans życiowych zysków i strat. Ku mojemu zdziwieniu obie listy okazują się podobnej długości a nawet podobnej wagi. Tyle że te złe rzeczy wydają mi się całkiem nieaktualne i bez znaczenia. Ot, było, minęło. 

    Czasem myślę, że każdy z nas żyje w trochę innym świecie. To znaczy - świat jest z grubsza ten sam, ale każdy z nas inaczej go widzi, inaczej czuje, inaczej ocenia. Każdy z nas ma filtr, który sprawia, że niektóre informacje po prostu do nas nie docierają. Albo widzimy rzeczy, które dla innych są całkiem niewidoczne. 

    Dla niektórych z nas świat to piękne miejsce zamieszkane przez wspaniałe istoty, jeśli nawet nie wyłącznie, to w zdecydowanej większości. Inni patrzą nieufnie, wszędzie wietrząc podstęp. Jedni, tak jak ja, patrząc na swoje życie widzą pasmo sukcesów i szczęśliwych zdarzeń, ignorując te, które nie pasują do schematu. Inni liczą tylko swoje krzywdy.

    Zastanawiam się, czy nasze filtry wynikają z osobowości, czy może odwrotnie - osobowość jest efektem działania filtrów? Czy można się tego nauczyć, czy człowiek się już taki rodzi? 

    Zamyślam się pijąc ze szklanki wciąż w połowie pełnej...


    (Wpis w ramach wyzwania blogowego Uli: Dzień 3: Szczęście.
    Wpisy z innych blogów w ramach wyzwania można znaleźć tu: KLIK)


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz