• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Strach to mała śmierć



    Nie bój się.

    Posłuchaj, moja droga ciężarna przyjaciółko. Głupio mi jest teraz strasznie, bo uświadomiłam sobie, że to moja wina, że umierasz ze strachu. Powiem Ci, jak było, tym razem bez żadnej ściemy.

    Przyszłaś wtedy do mnie, tuż po. Siedziałam sobie w fotelu, na takim specjalnym kółku dmuchanym. Pytałaś jak było. A ja dumna jak paw, w końcu to moje pierwsze dzieło, co miało ręce i nogi, nie? No co Ci miałam powiedzieć, że tyłek boli i jak bez kółka, to niewygodnie? Sama czujesz, że to nie brzmi. Ja się czułam, jakbym na Kilimandżaro weszła, albo niedźwiedzia w zapasach pokonała. Musiałam trochę ubarwić, każdy wędkarz to zrozumie.

    Więc opowiadałam. O bólu, o krwi. I że ta kobieta obok, o rany, jak ona krzyczała. O tym, jaką wredną miałam położną. No wiesz, czarny charakter musi być, inaczej -  co to za bajka. Oczy robiły Ci się coraz większe, a ja z coraz większym entuzjazmem dodawałam przymiotniki. 

    Ja tylko chciałam, żebyś przez chwilę patrzyła na mnie jak na bohaterkę. Skąd mogłam wiedzieć, że będziesz to pamiętać po tylu miesiącach, a moje słowa będą do Ciebie wracać i odbierać Ci sen i całą pewność siebie. 

    Przepraszam. 

    Będzie dobrze, dasz radę.
    Wszystkie dajemy.

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz