• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Chciałabym się nauczyć...




    Spośród tematów Ulinego wyzwania co miesiąc trafia się jeden, który okazuje się znacznie trudniejszy niż reszta.

    Siedzę i myślę cały dzień, czego właściwie chciałabym się nauczyć.

    Uczyłam się w życiu wielu rzeczy, z różnym skutkiem. Wiele było takich, których próbowałam się nauczyć, ale nie starczyło mi zapału. Czasem po prostu życie tak się ułożyło. Pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że do pewnych rzeczy już nie wrócę, a o nowych myślę z takim samym entuzjazmem jak stary pies o nowych sztuczkach. Być może właśnie wtedy odkryłam, że minął jakiś etap mojego życia, że na niektóre sprawy już jest za późno. Że nie będę mieć wszystkiego, bo z tych nieistotnych rzeczy trzeba zrezygnować, żeby te istotne mieć bardziej. Bo najważniejsze rzeczy w życiu wcale nie są rzeczami. Nie kupimy ich za żadne pieniądze, ale musimy poświęcić im czas.

    Chciałabym się nauczyć pewnie wybierać te właściwe rzeczy. Patrzeć tak, żeby widzieć. Słuchać, by odróżniać czyste tony od fałszywych.

    Żeby czuć, że jestem tu, gdzie powinnam być.


    (Wpis w ramach wyzwania blogowego Uli: Dzień 2: tego chciałabym się nauczyć.
    Wpisy z innych blogów w ramach wyzwania można znaleźć tu: KLIK)


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz