• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Zamiast bukietu



    Nie lubię ciętych kwiatów.
    Nigdy mi się nie podobały, w najpiękniejszym bukiecie widzę tylko to, że jeśli jeszcze nie więdnie, to lada moment zacznie. Ale stół wygląda trochę smutno, gdy nic nie stoi na środku.

    Nie pamiętam, gdzie po raz pierwszy znalazłam zdjęcie kaktusów w słoju, na Pintereście  jest ich mnóstwo, więc możliwe, że właśnie tam. Postanowiłam zrobić sobie taką kompozycję. Wypatrzyłam na półce u Mamy bardzo fajny słoik, ale jeszcze nie pusty, więc cierpliwie na niego czekam. W międzyczasie zajrzałam do sklepu zoologicznego (wiecie, dzieci chcą zwierzątko) i wypatrzyłam tam piękne akwarium za jedyne 23 złote. Sami rozumiecie, że nie mogłam go tam zostawić.

    Oprócz akwarium potrzebowałam jeszcze kamyków. Pełnią podwójną rolę - dekorują i odprowadzają nadmiar wody. Wbrew pozorom potrzeba ich całkiem dużo. Na dno wrzuciłam zwykły grys z działu ogrodniczego (paczka dwukilowa poszła).


    Na warstwę kamieni wsypałam trochę ziemi i włożyłam ostrożnie kilka kaktusów. Kupiłam najmniejsze jakie znalazłam o możliwie fikuśnych kształtach, w tym jeden kwitnący na fioletowo. Kolczaste dranie wcale nie były zadowolone z przeprowadzki i broniły się jak umiały. Dosypałam ziemi i wyrównałam. Najtrudniej było w kątach (co brzmi trochę zaskakująco wziąwszy pod uwagę kształt naczynia). Nie udało się uniknąć upaprania kaktusów ziemią. To, co nie dało się zdmuchnąć spomiędzy kolców, usunęłam małym pędzelkiem.


    Na wierzch wysypałam białe kamyczki, które kupiłam w dziale z dekoracjami, drobniejsze od tych dolnych. Poszło ich zaskakująco dużo, dwa razy więcej niż się spodziewałam.


    I takie właśnie coś stoi u mnie na stole w jadalni zamiast bukietu.

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz