• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Uwikłanie - recenzja audiobooka.



    Jestem nieomalże pewien, że zabił kamerdyner - Oleg Kuzniecow.

    O "Uwikłaniu", pierwszej części trylogii Zygmunta Miłoszewskiego, słyszałam już od jakiegoś czasu, na tyle często, że na poważnie planowałam zakup i dołączenie do mojego stosu książek do przeczytania (z japońskiego - "tsundoku"). Z pomocą przyszła Audioteka.pl proponując mi ten tytuł do pierwszej recenzji. W ten sposób dostałam nie tylko samą książkę, ale również sposób i motywację, by się z nią prędko zapoznać. Jak pisałam poprzednio, książka wciągnęła mnie od pierwszych słów i trzymała w napięciu do końca.

    Bohaterem powieści jest Teodor Szacki, prokurator zmagający się z kryzysem wieku średniego. Tropi złoczyńców mozolnie składając w całość fragmenty układanki - zeznania świadków i podejrzanych z dawno zapomnianymi historiami wyszperanymi w archiwum. W międzyczasie wdaje się w bezsensowny romans, głównie dlatego, że kolejna okazja może się nie zdarzyć.

    Myliłby się ten, kto po tym opisie spodziewałby się nudnej książki z nudnym bohaterem. Niesłychanie lekkie pióro Miłoszewskiego sprawia, że od książki ciężko jest się oderwać. Przez cały czas zastanawiałam się, kto zabił, dlaczego i w jaki sposób u licha połączą się te wszystkie wątki.

    Już w pierwszym rozdziale mamy morderstwo. Uczestnik kontrowersyjnej terapii zostaje znaleziony z rożnem wbitym w mózg przez oko. Czy mordercą jest terapeuta, lub któryś ze współuczestników? A może ktoś całkiem inny, choć portier zarzeka się, że przez całą noc nikt nie wchodził do budynku? I kim jest tajemniczy mężczyzna, który na wieść o śmierci Henryka Telaka postanawia skrócić urlop?

    Odpowiedzi na te pytania uzyskałam po prawie 11 godzinach słuchania audiobooka. Słuchałam go w drodze do pracy i z pracy, w poczekalni i w domu, przy przesadzaniu kwiatów i innych pracach domowych. Forma audiobooka pozwoliła mi na śledzenie fabuły bez zaniedbywania innych zajęć.

    Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Robert Jarociński czytał tę powieść. Niemal każda z postaci miała własny unikalny sposób mówienia. Kuzniecow - z wyraźnym, ale nie karykaturalnie przesadnym wschodnim akcentem. Monika - z zalotnym uśmiechem. Opisy natomiast czytane były w sposób "przeźroczysty", co pozwalało skupić się na treści.

    Polecam "Uwikłanego" wszystkim wielbicielom kryminałów. Jeśli, tak jak mi, brakuje Ci czasu na czytanie - sięgnij po audiobook.

    (Tekst powstał w ramach współpracy z serwisem Audioteka.pl.)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz