• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Co mi dało blogowanie



    Ławeczka. Każdy ma swoją - Kominek

    Gdybym urodziła się wcześniej, niedługo, dwa albo trzy pokolenia, musiałabym czekać do emerytury. Wcześniej nie miałabym czasu, by codziennie chodzić do parku i wyczekiwać.

    Siadałabym zawsze na tej samej ławeczce, przy alejce, która też byłaby moja, przez to zasiedzenie. Czekałabym na Ciebie.

    Wybrałabym ławeczkę starannie, w jakimś ludnym miejscu, przy fontannie albo przy huśtawkach, tam gdzie największa szansa, że mnie znajdziesz, przysiądziesz się i zaczniemy rozmawiać.

    Może byłbyś taką jak ja babcią emerytką, z tą samą potrzebą. Wymieniłybyśmy wtedy swoje historie i miały nadzieję, że wkrótce znów spotkamy się w tym samym miejscu, w tym samym celu.

    Może byłbyś dziadkiem z sumiastym wąsem i wciąż młodzieńczym błyskiem w oku, takim, co dla spotkanych kobiet zawsze ma komplement, niezależnie od ich wieku.

    Może byłbyś młodą mamą, która za szczery zachwyt nad jej dzieckiem chętnie odpłaci słuchając historyjek starszej pani.

    Może byłbyś nastolatkiem w wieku moich wnuków, który na na dźwięk moich słów poderwałby się z ławki i prędko odszedł, mamrocząc, że wariatka.

    Nie wiem, kim byś był, mój Czytelniku. Dziś też często nie wiem, kim jesteś. Ale dzięki blogowaniu nie muszę czekać do emerytury, by Cię spotkać.




    (Wpis w ramach wyzwania blogowego Uli: Dzień 3: Co blogowanie zmieniło w moim życiu. 
    Wpisy z innych blogów w ramach wyzwania można znaleźć tu: KLIK)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz