• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Audioteka.pl - z czym to się je?



    Moje pierwsze wrażenia.

    Zawsze byłam molem książkowym, każdego dnia starałam się spędzać dłuższą lub krótszą chwilę z nosem w książce. Najbardziej lubiłam czytać w łóżku przed zaśnięciem i w leniwe sobotnie poranki. Kiedy jeździłam na wydział pociągiem, 45 minut w jedną stronę, zawsze miałam w torbie książkę. 

    Ostatnio jednak w tym temacie wiele się zmieniło. Odkąd dzielimy sypialnię z Miśką, wieczorne czytanie w łóżku odpada. Do pracy dojeżdżam samochodem lub autobusem, nie mogę w nich czytać, bo na wyboistej drodze od czytania dostaję mdłości. W domu zaś mam całe mnóstwo zajęć i przyjemności całkiem niekompatybilnych z czytaniem. Ponoć na upartego da się czytać przy szydełkowaniu, ale mnie to nie wychodzi, łatwiej włączyć kolejny odcinek ulubionego serialu. 

    Moją główną aktywność związaną z książkami Japończycy określają słowem "tsundoku", które oznacza kupowanie książek i odkładanie ich na stos innych książek do przeczytania.  W pewnym momencie przestraszyłam się, że lada moment przestanę zawyżać statystyki czytelnictwa.

    Z pomocą przyszedł mi serwis Audioteka.pl

    Przyznam szczerze, że miałam dość sceptyczne nastawienie do audiobooków. Próbowałam kiedyś dawno słuchać pewnej książki, ale nie mogłam się skupić i uznałam, że to nie dla mnie. Kiedy jednak przedstawicielka serwisu zwróciła się do mnie z propozycją recenzowania audiobooków, postanowiłam spróbować jeszcze raz. Tym razem nie na przypadkowej pozycji. Z pomocą Pani z Audioteki mogłam wybrać sobie książkę według swojego gustu i przyznam się szczerze - wciągnęła mnie z butami. O książce napiszę Wam więcej, kiedy skończę słuchać, na razie parę słów o samym serwisie.

    Audioteka.pl ma na swoich wirtualnych półkach kilka tysięcy audiobooków z różnych dziedzin. Oprócz literatury pięknej znajdziesz tam literaturę faktu, poradniki, książki dla dzieci i wiele innych. 

    Nie kupujesz kota w worku. Zanim zdecydujesz się na zakup, możesz pobrać do testów długi (często nawet ponad godzinny) darmowy fragment, dzięki któremu sprawdzisz, czy odpowiada Ci treść, oraz głos i sposób interpretacji lektora.

    Po zakupie książka trafia na "wirtualną półkę" na Twoim koncie. Możesz ją stamtąd ściągać dowolną ilość razy na różne urządzenia - telefon, tablet, czy komputer. Od razu jest gotowa do słuchania, nie musisz czekać, aż ściągnie się całość. Po ściągnięciu całości możesz słuchać również offline. 

    Aplikacja mobilna różni się trochę działaniem na różnych urządzeniach, ale generalnie sprawia bardzo dobre wrażenie. Bardzo łatwe jest pobieranie książek i kasowanie przeczytanych z pamięci urządzenia (wciąż pozostają na wirtualnej półce, gotowe do ponownego ściągnięcia). Kiedy pobierałam książkę na telefon, mogłam wybrać, czy chcę zacząć od początku, czy od miejsca, gdzie skończyłam na tablecie, oraz jak długi fragment ma zostać pobrany.

    Przydatne jest to, że odtwarzanie zostaje przerwane, gdy wyciągniemy słuchawki z urządzenia, ale pauza następuje dopiero po 3 sekundach. Aby nie uronić ani słowa należy w opcjach zaznaczyć "Inteligentne wznawianie odtwarzania - Automatyczne cofnięcie audiobooka przy wznowieniu odtwarzania" - przy ponownym wetknięciu słuchawek tekst cofnie się o ok. 5 sekund.

    Gdy w czasie słuchania zadzwoni telefon, nagranie zostaje zatrzymane, a po zakończeniu rozmowy automatycznie wznowione.

    W porównaniu z mobilną, aplikacja na komputery stacjonarne z Windows wypada blado, po prostu otwierając listę ścieżek w Windows Media Player. Oczywiście wystarcza to do wygodnego słuchania, ale odnalezienie miejsca, gdzie skończyło się słuchać na telefonie stanowi pewną trudność, bo aplikacja mobilna podaje czas od początku nagrania, a Windows Media Player - oddzielnie dla każdej ścieżki. Na szczęście aplikacja mobilna pozwala sprawdzić również numer aktualnej ścieżki, co ułatwia zadanie. Słyszałam, że trwają pracę nad nową wersją aplikacji, wierzę, że będzie równie dobra jak jej mobilna siostra.

    Oprócz tego możesz słuchać książki na dowolnym odtwarzaczu mp3, lub łatwo przekonwertować ją do wypalenia na płycie CD.

    A teraz wracam do słuchania, Mam już za sobą 6 godzin i zaczynam podejrzewać, że mordercą jednak nie jest kamerdyner. 

    (Tekst powstał w ramach współpracy z serwisem Audioteka.pl.)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz