• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    3 sposoby na uzupełnienie magnezu



    Czyli po co komu ta sól angielska.

    Jakoś tak miesiąc czy dwa temu odwiedziła mnie moja przyjaciółka. Siedzieliśmy sobie we troje z kolegą małżonkiem, który powiedział, że jego żona, czyli niby ja, ostatnio znajduje się najczęściej w jednym z dwóch stanów - albo przysypia, albo się wkurza.


     - A może brakuje ci magnezu? - zapytała ona, bo generalnie zna się na medycynie naturalnej, ziołach i innych biopierwiastkach.

    Okazuje się, że większości z nas brakuje tego pierwiastka a w dodatku, wbrew temu, co usiłują wmówić nam reklamy tabletek, najlepiej przyswaja się on przez skórę. W sklepach zielarskich możemy kupić np. siarczan magnezu, czyli sól angielską. Dawniej można ją było znaleźć w każdym domu, bo to bardzo pożyteczna substancja. W przeciwieństwie do innych soli ma bardzo dobry wpływ na nasz organizm. 

    Działa relaksująco i ułatwia zasypianie. Ułatwia gojenie się ran i podrażnień, jest bakteriobójcza, poprawia stan skóry. Łagodzi stany zapalne, poprawia gospodarkę elektrolitową organizmu. Obniża ciśnienie krwi. Zawarta w niej siarka ma dobry wpływ na nasze włosy. Generalnie - samo zdrowie.

    Nie używamy jej do solenia! W smaku jest gorzka i może spowodować rozwolnienie, bywa używana jako lek na zaparcia.

    Co zatem można zrobić z solą angielską?

    1. Sól do kąpieli.

    Do wanny wsypujemy szklankę lub dwie i mamy domowe SPA. Najlepiej działa tuż przed snem. 

    2. Peeling do ciała i twarzy

    Weź na rękę podobną ilość soli angielskiej i np. oleju kokosowego (ja najbardziej lubię z kokosowym, ale może być inny byle był poślizg). Wcieraj w skórę. Nie musisz potem tego zmywać (choć prawdopodobnie zechcesz sobie odkleić ze skóry kryształki ;) ). Kiedy pierwszy raz zastosowałam peeling na twarz, przez cały wieczór nie mogłam przestać gładzić się po policzkach, wrażenie jest niesamowite.

    3. Sprej do ciała

    Mieszasz wodę i sól angielską w proporcjach objętościowych 2:1, lub 1:1 (albo gdzieś pomiędzy), jak wolisz. Wlewasz do buteleczki, z rozpylaczem, najlepiej szklanej (np. takiej, która zdaniem producenta służy do rozpylania octu lub oliwy). Opryskujesz się tym przed snem, albo kiedy masz ochotę. Ten sposób jest najbardziej ekonomiczny, bo odrobina soli starcza na bardzo długo.

    Mam nadzieję, że spróbujesz, bo warto. Czy wiesz, ile osób pytało mnie ostatnio skąd mam tyle energii, kiedy wszystko wokół wciąż pogrążone jest w wiosennym półśnie?



    PS. Nowi goście pewnie nie wiedzą, że komentarze można u mnie zostawiać nawet nie mając konta na Disqus, jako "gość".

    (Wpis w ramach wyzwania blogowego Uli: Dzień 3: 3 sposoby na... 
    Wpisy z innych blogów w ramach wyzwania można znaleźć tu: KLIK)



    0 komentarze:

    Prześlij komentarz