• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Urodziny Neli



    I niespodziewany przypływ weny.

    W piątek ostro imprezowałyśmy na urodzinach Neli. Przy tej okazji zrobiłam coś, czego nie robiłam od dawna, a co możecie zobaczyć na zdjęciu. 

    Być może ci z moich czytelników, którzy znają mnie od dawna, zastanawiali się, dlaczego w ramach opowiadania o moich guilty pleasures nie wspomniałam nic o scrapbookingu czy kartkach. Pewnie dlatego, że od jakiegoś czasu, od ponad roku, moja działalność na tym polu ograniczała się do spełniania próśb typu "a zrobisz mi kartkę na ślub?". Nawet nie wiem, czy to się liczy, bo zwykle był to jakiś scraplift. 

    Kartka dla Neli była o tyle wyjątkowa, że wcale nie musiałam jej robić, a jednak - słowo kluczowe - chciałam. Nie jest to dizajn, który normalnie wybrałabym na kartkę dla trzylatki, ale jakoś tak samo wyszło. 

    Po zrobieniu kartki przyszła kolej na następną rzecz, której już dawno. Przejrzałam ofertę ulubionych sklepów scrapowych i nawet coś zamówiłam. Wykrojniki i stemple. Nie robiłam tego od ponad roku, więc nawet nie mam wyrzutów sumienia po tym seansie zakupoholizmu.

    I jeszcze gdzieś po drodze zanikł mi efekt: "To za fajne, żeby użyć". Bez niego będzie lżej.

    Zdjęcie Miśki w imprezowym makijażu można zobaczyć na fanpejdżu.

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz