• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Tradycyjnie



    Grudzień jest bardzo specjalnym miesiącem.

    Niby warunki ma marne, bo ciemno, zimno i ponuro, a jednak dobrze nam się kojarzy, bo od pierwszego dnia myślimy o nadchodzących Świętach.

    W grudniu wracamy do korzeni, do rytuałów, robimy wszystko to co ojce i praojce czynili. Oprócz starych rodzinnych tradycji, które zachowane przez kolejne pokolenia sięgają czasów prasłowiańskich, tworzymy swoje własne całkiem nowe, ale równie ważne dla nas zwyczaje.

    Od kilku lat na początku grudnia spotykam się z dwiema fajnymi kobitkami, z którymi znamy się od podstawówki. Spędzamy wspólnie popołudnie gotując i jedząc egzotyczne potrawy (w tym roku była  to kuchnia angielska, między innymi pyszna zupa. A w ogóle to dziewczyny mówią, żeby zapisywać tu wszystkie nasze przepisy, bo wtedy będzie łatwiej je znaleźć. Chcecie?). Oprócz przepisów i ploteczek wymieniamy również prezenty, ale - uwaga! - nie gwiazdkowe, tylko urodzinowo-imieninowe. W tym roku udało mi się znaleźć osobę, która wyczarowała coś specjalnego dla entuzjastki lotnictwa i dla miłośniczki sów. Ania jest bardzo kreatywną i przesympatyczną osobą z ogromnymi pokładami cierpliwości dla marudnych klientów. Odwiedźcie jej blog, może i dla Was uszyje coś specjalnego?

    Kolejną grudniową atrakcją są przedszkolne jasełka. Mieliśmy co prawda kilkuletnią przerwę, ale tradycja wróciła i zamierza być kultywowana przez kilka kolejnych lat.

    Miśka, podobnie jak wszystkie dziewczynki z jej grupy wystąpiła jako aniołek. (Kto jeszcze nie widział Miśki jako aniołka, niech zajrzy na fanpage). Chłopcy byli pastuszkami. Aniołeczki zatańczyły w parach aniołkowy taniec - każdy z nich we własnym tempie i z własnymi poprawkami do choreografii - po czym żegnane łezkami wzruszenia mam i babć zeszły ze sceny. Miśka szła ostatnia. W pewnym momencie odwróciła się do widowni i wykonała klasyczne "wave and smile". No gwiazda, mówię Wam. Zresztą tego dnia już od rana zachowywała się jak przystało na primadonnę.

    Kolejną wczesnogrudniową tradycją są częstsze niż zwykle spotkania z panem Paczkowskim, który w tym okresie robi za pomocnika Świętego Mikołaja dostarczając to wszystko, co kupiliśmy w internecie.

    Powoli kończy nam się miejsce do chowania kolejnych pakunków.


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz