• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Christmas is all around



    Brakuje tylko śniegu.

    Od kilku ładnych lat w drugiej połowie grudnia spotykamy się z innym zaprzyjaźnionym małżeństwem (które zresztą na blogu pojawia się to tu to tam w charakterze bohaterów drugoplanowych) i oglądamy film wprawiający nas w świąteczny nastrój. Zawsze ten sam, a mianowicie "To właśnie miłość". W tym roku ze zdziwieniem zaobserwowaliśmy, że wciąż nas cieszy a momentami wzrusza. Jeśli jakimś cudem jeszcze nie widzieliście, to obejrzyjcie koniecznie. Najlepiej smakuje tuż przed Świętami.

    (Dodatkowo tak wychodzi, że przy co drugim oglądaniu, któraś z nas jest w ciąży. Ten rok był bezpieczny, ale podobno w przyszłym moja kolej...)

    Choinka już stoi i pachnie przepięknie. Dom też już udekorowany na Święta. Wzięło mnie w tym roku na świeczki i lampiony, poustawiałam we wszystkich wolnych miejscach i robię nastrój światłem i zapachem cynamonu, który wraz z zapachem igliwia tworzy miłą nosom kompozycję. Chciałam Wam pokazać, ale nie umiem ładnie sfotografować, a czasu mało. Popróbuję w Święta. Dodatkowo zestaw lampioników nieświątecznych przyniesie mi Mikołaj (wiem, bo sama mu pokazałam palcem i dopilnowałam, żeby włożył do worka), więc świeczuszki będą mogły nastrajać przez cały rok.

    To tyle o moich domowych tradycjach przedświątecznych, piernikach, spotkaniach i choince. Chciałam jeszcze napisać o tradycjach związanych z samymi Świętami, ale w tym roku zabrakło czasu. 

    Nadrobię za rok.



    0 komentarze:

    Prześlij komentarz