• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    ... ale to dopiero po Świętach



    bo w grudniu życie zwalnia rytm.

    Tytułowe zdanie pojawia się coraz częściej w rozmowach na temat najbliższych planów. Z kolei "... i to jeszcze przed Świętami" oznacza, że sprawa jest naprawdę pilna. Na najbliższe dni planujemy tradycyjne czynności, wykonywane w tradycyjny sposób. W radiu leci I'm dreaming of last Christmas, jingle all the way, all I want for Christmas is you. A Kevin znów sam w domu.

    Pierniczki już upieczone, prezenty czekają aż dzieci pójdą spać, żeby się przebrać w ozdobne papiery. Już wiadomo, kto robi pierogi a kto ciasto.

    Choinkę ubiera się u nas dopiero w Wigilię, ewentualnie tuż przed. Jeszcze niedawno jak ktoś ubrał wcześniej, bo się spodziewał, że w Wigilię nie będzie czasu, to nie zapalał lampek i drzewko stało sobie incognito.

    Choinka mojego dzieciństwa była plastikowym drapakiem, jak to w PRL. Zdobycie żywego drzewka przekraczało możliwości logistyczne mojej mamy, zresztą do dziś wygodniej jej ze sztuczną. Tyle, że teraz te sztuczne choinki są o wiele ładniejsze niż wtedy. Za to bombki miałyśmy piękne. Do dnia, kiedy ktoś włamał nam się do piwnicy i wszystkie wyniósł.

    W pierwszych latach małżeństwa nie mieliśmy choinki w ogóle, w czasie Świąt zamykaliśmy na cztery spusty kolejne wynajmowane mieszkania i jechaliśmy do domu, czasem do mojej rodziny, czasem do teściów. Wreszcie jednak uznaliśmy, że sytuacja do tego dojrzała, bo Misiek już na tyle duży, że choinkę zakuma. Kupiliśmy bombki, łańcuchy i inne ozdóbki. Wymyśliłam sobie, że chcę wszystko białe, niebieskie i srebrne. I dużo światełek. Co roku dokupuję nowe i co roku uznaję, że wciąż za mało.

    Moja pierwsza żywa choinka była pewnym rozczarowaniem. Pachniała co prawda obłędnie, ale kłuła palce przy wieszaniu bombek a wiotkie gałązki uginały się pod ciężarem ozdób, które spadały na podłogę. A poza tym była krzywa.

    Mając w pamięci tę listę zarzutów małżonek mój w kolejnych latach zamiast wątłych świerków kupuje krzepkie jodły, dbając, żeby prezentowały się dobrze i od wejścia, i z kanapy. Nawet taka maruda jak ja nie ma się do czego przyczepić.

    A jaka jest Twoja choinka? I czy już ubrana?

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz