• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Madryt - epilog



    Jak dobrze wstać skoro świt - Jonasz Kofta.

    Nawiasem mówiąc, słyszałam kiedyś, że Kofta nie zwykł wstawać przed południem, więc  powyżej cytowany tekst można zakwalifikować do kategorii science-fiction.

     (To jest zakończenie relacji z podróży do Madrytu. Jeśli nie chcesz zaczynać od końca, kliknij dzień 0dzień 1dzień 2, dzień 3 a potem wróć tutaj).

    Taksówka podjechała pod hotel o czwartej nad ranem. Wpełzliśmy do środka. 
    - Mama, ja nie chcę jeszcze wracać do domu...
    - Ja też nie. Fajnie było, co?
    - Fajnie. Przyjedziemy jeszcze kiedyś?
    - Przyjedziemy.

    Kolejny lot w ciemnościach. Byliśmy gdzieś w trzech czwartych drogi do Amsterdamu, kiedy wzeszło słońce. Niebo spowite było chmurami, a my byliśmy ponad nimi. Przepiękne kolory od żółci przez pomarańcz aż do głębokiej czerwieni. A jednak zazdrościłam wszystkim, którzy zamiast to oglądać, mogli sobie spać.

    Na lotnisku w Amsterdamie spędziliśmy ładnych parę godzin. Przy okazji dowiedziałam się, że:
     - pyszną kawę można kupić przy tym dużym akwarium.  (Co mi przypomina, że na Okęciu gdzieś w okolicach bramki 37 sprzedają bardzo dobre lody karmelowe. Zwykle nie zapuszczam się aż tak daleko, odkryłam to całkiem ostatnio). 
    - za kawiarnią pod wielkim oknem stoją bardzo wygodne fotele. Można tam siedzieć i obserwować startujące samoloty. Jeśli ktoś wstał o trzeciej nad ranem, łatwo może stamtąd osunąć się w ramiona Morfeusza.
    - na pietrze jest całkiem fajny bar, gdzie można coś zjeść według indywidualnych upodobań, wybór jest spory. Pan z włoskiej części baru na próżno usiłował zachęcić Miśka, żeby ten makaron pozwolił sobie czymś polać, albo posypać.

    Kiedy wreszcie wzbiliśmy się w górę, niebo było czyste, bez żadnej chmurki i po raz pierwszy w tej podróży było widać coś poza ciemnością i chmurami.
    - Misiek, popatrz, jaki widok!
    Ale Misiek nie zobaczył, bo spał jak zabity aż do chwili, kiedy wylądowaliśmy w Warszawie.

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz