• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Madryt - dzień pierwszy



    Hace mucho frio, czyli jest pierońsko zimno.

    (Relacja z podróży do Madrytu. Jeśli nie chcesz zaczynać od środka, kliknij dzień 0).

    Hotel położony był w idealnym miejscu. Plac świętego Marcina leży na tyłach Calle Arenal łączącej Puerta del Sol z Pałacem Królewskim. Dzięki temu wszędzie jest blisko, ale nie dochodzi gwar głównych ulic. Hotel Palacio San Martin okazał się całkiem przyjemny, choć trochę poprzecierany na łokciach.

    Mąż mój i ojciec moich dzieci udawał się na spotkanie robocze we wczesnych godzinach popołudniowych, więc po śniadaniu niespiesznie wylegliśmy na ulice, by drogą okrężną odprowadzić go do metra. 

    Było zimno. Tak na nasze to jak chłodny dzień październikowy. Misiek, z racji swoich nawyków żywieniowych pozbawiony jest jakiegokolwiek tłuszczu, wiec trząsł się jak galareta. Wróciliśmy do hotelu po więcej ubrań, ale niewiele pomogło. 

    Odstawiwszy tatę do metra udaliśmy się na gorącą herbatę - pomogło tylko na chwilę - a potem, do pobliskiej galerii handlowej nabyć sweter. Misiek ogólnie marudny był, bo i zimno, i noga jeszcze boli, więc powiedziałam, że po obiedzie pójdziemy do hotelu odpocząć. "To ja chcę obiad" - odpowiedział Misiek podstępnie. 

    W hotelu Misiek wskoczył pod kołdrę, a ja włączyłam ogrzewanie. Posiedzieliśmy trochę, on po podgrzaniu i podłączeniu do internetu zaczął odzyskiwać humor, ja próbowałam znaleźć jakieś atrakcje w okolicy, które byłyby czynne w dzień powszedni poza sezonem. Nie było łatwo. 

    Kiedy tata dał znać, że spotkanie dobiegło końca, wyszliśmy mu naprzeciw, żeby jeszcze trochę pospacerować i zjeść kolację. Ustaliliśmy, że nie ma sensu ciągać Miśka po muzeach, zamiast tego lepiej pochodzić po mieście, pooglądać, po prostu pobyć. Najbardziej żal nam było, że o tej porze roku kolejka linowa nad miastem działa tylko w weekendy. 

    Wieczorem po kąpieli rzuciłam okiem na gołe plecy Miśka.
    - Chyba trochę przesadziliśmy z tym ogrzewaniem, aż ci potówki wyskoczyły.
    Jak się okazało, w tej kwestii myliłam się równie mocno, jak w temacie planów na następny dzień.


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz