• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Nawet sąsiadka nie da ci tego...



    ... co mogą dać ci klocki LEGO.

    Tekst, który ostatnio czytałam był co prawda o "klockach dla dziewczynek", ale moja dziewczynka na razie bardziej niż jakimikolwiek klockami interesuje się wożeniem lalek w wózku, więc napiszę o "klockach dla chłopca". 
    Albo raczej o chłopcu bawiącym się klockami.

    Klocki LEGO były zawsze jedną z jego ulubionych zabawek. Od zwykłych zestawów uniwersalnych, z których dało się zbudować wszystko, do... Hmm... W zasadzie to tylko takie zestawy. Wszelkie gotowce, w postaci np. strażackiej remizy były bardzo szybko rozbierane na części i wykorzystywane w budowlach, o których nie śniło się producentowi.

    Misiek jest dzieckiem niesłychanie kreatywnym, co ma swoje dobre i złe strony. Nie interesują go stare, dobrze wydeptane ścieżki, którymi podążali ojce i praojce. Przyznam, że nieraz szlag mnie trafia, kiedy zamiast posłuchać mojego: "Popatrz, jak to się robi", on na nowo wynajduje koło. Od początku, od zera, po swojemu. Ale najczęściej jednak mam świadomość, że ta kreatywność to coś niezwykle cennego, co nie każdemu jest dane i co trzeba pielęgnować, żeby nie zginęło gdzieś w procesie edukacji, w którym coraz bardziej liczy się poznawanie i odtwarzanie schematów. 

    Przykro, że LEGO coraz częściej zamiast rozwijać wyobraźnię daje nam gotowe zestawy z obszernymi instrukcjami, które gwarantują sukces - pod warunkiem, że będziemy starannie przestrzegać reguł. 
    Na szczęście dzieci znajdują własną drogę.

    Zdjęcie: Misiek (lat wtedy 6) używa klocków LEGO bardzo niestandardowo. Ktoś zgadnie, co to?


    3 komentarze: