• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    A6W



    Nie wymiękłam.

    Jakiś czas temu pisałam, że  raczej sobie nie odpuszczam, co ma wady i zalety. Wtedy skupiłam się na wadach, dziś czerpię satysfakcję z tej pozytywnej strony.

    Z szóstką Weibera jest trochę jak z ciążą - najfajniejszy jest środkowy trymestr.

    ( - A co w nim takiego fajnego - zainteresował się kiedyś bezdzietny kolega.
      - Nic. Po prostu pozostałe dwa są jeszcze gorsze - odpowiedziałam. )

    W pierwszych dniach najgorsze są zakwasy, w ostatnich - ciężko się zabrać mając w perspektywie godzinę monotonnych ćwiczeń. Najlepiej, jeśli zaczyna się o jakiejś konkretnej porze. Ja musiałam każdego dnia elastycznie dostosowywać się do dzieci.

    Co mi dały ćwiczenia, poza satysfakcją?

    Mięśnie brzucha mają się zdecydowanie lepiej. Kaloryfera na brzuchu co prawda nie mam, ale jak pomacać, to mięśnie niewątpliwie są. No i  jestem w stanie ćwiczyć przez godzinę i przeżyć. 

    Waga spadła. Cieszę się, bo przy lekach, które biorę, muszę na nią uważać, jak to zgrabnie ujął pan doktor. Nie jest to jakiś spektakularny spadek, ot, mój program do monitorowania wagi prorokuje, że wymarzony rezultat w tym tempie osiągnę w październiku przyszłego roku. Co mnie cieszy, bo jeszcze nie dawno przewidywał, że w lutym 2042.


    6 komentarze:

    1. Każdy nawet mały sukces dopinguje. Ważne własnie żeby nie odpuścić. Ja odpuściłam w wakacje i teraz jest problem... Lenistwo nie pozwala znowu zacząć.

      OdpowiedzUsuń
    2. Teraz planuję trochę biegać. Jeszcze nie zaczęłam. Ale, jak pisałam wcześniej, mam już buty.

      OdpowiedzUsuń
    3. no to zapraszam na herbatę w trakcie tych biegów, jako cel/przystanek co bardziej będzie pasowało

      OdpowiedzUsuń
    4. Jeszcze trochę czasu minie, zanim dam radę dobiec do Ciebie i przeżyć :D

      OdpowiedzUsuń