• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Medytacja na jesień



    Mam przeczucie, że tym razem się uda.

    A6W, czyli aerobiczną szóstkę Weibera zaczynałam kilka razy ale nigdy nie wyszłam poza pierwszy tydzień. Działo się tak z dwóch powodów: po pierwsze - początek jest najtrudniejszy, mięśnie płaczą w czasie ćwiczeń i po, a na dodatek wydaje się, że potem będzie tylko gorzej; po drugie - odliczanie sekund, ćwiczeń i serii było dla mnie jeszcze bardziej męczące niż same ćwiczenia.

    Z pomocą przyszła prosta aplikacja na Androida - Aerobiczna Szóstka Weidera A6W (Caynax). Darmowa (wyświetla tylko reklamy), co jest nie bez znaczenia dla tych, którzy nie mają ochoty dzielić się z Google informacjami na temat karty kredytowej. 

    Głównym zadaniem aplikacji jest podawanie numeru ćwiczenia i serii, a potem odliczanie: "Start, jeden, dwa, trzy, zmiana". Program zapamiętuje, który dzień ćwiczeń został zaliczony i przypisuje do niego datę, ale nie narzuca żadnej kolejności, jak się ktoś uprze, może cały czas robić dzień pierwszy, albo skakać po harmonogramie ruchem konika szachowego. Przydaje się to wtedy, gdy opuści się kilka dni ćwiczeń pod rząd, bo w takim przypadku należy się cofnąć o połowę dni przerwy. Jeśli ktoś lubi, może w aplikacji zapisywać każdego dnia wagę i obwód talii.

    Zabrałam się za te ćwiczenia, bo dwie ciąże, zwłaszcza ta druga, zrobiły mi z mięśni brzucha jesień średniowiecza - i to jest własnie ta tytułowa jesień. A medytacja dlatego, że kiedy minęły dwa tygodnie ćwiczeń, nie bez zdumienia zauważyłam, że moje mięśnie nie płaczą już "Papo Smerfie, daleko jeszcze?". Monotonne odliczanie sprawia, że pogrążam się we własnych myślach i słowa "koniec ćwiczenia" zaskakują, że to już. 

    Myśli całkiem często przemieniają się w notki blogowe. Wtedy po usłyszeniu słów: "Koniec serii, koniec treningu" biegnę pod prysznic, a potem do klawiatury.

    Tak jak dziś.


    10 komentarze:

    1. I ty Brutusie?! Wszyscy o sporcie, bieganiu i ćwiczeniach, Chodakowskie takie... Niedługo nie będę już nikogo na fejsie miała, bo wszystkich poblokuję za wzbudzanie wyrzutów sumienia głupimi wpisami ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Obiecuję, że nie będę meldować na Fejsie każdego zrobionego brzuszka, czy przebiegniętego kilometra. Tzn - jeszcze nie biegam. Ale już mam buty.
        :D

        Usuń
      2. :DDD też jesteś z tych, którzy na celulit najpierw kupują krem, a na siłownię nowy dres? I torbę, koniecznie torbę!;>

        Usuń
      3. Chyba mi coś zeżarło... Chciałam tylko powiedzieć, że na siłownię też najpierw kupuję nowy dres i torbę;> i zwykle to po niej zostaje;P

        Usuń
      4. Nie zeżarło, tylko czekało na moderację, a ja mam aktualnie krótkie wakacje offline (no, powiedzmy, bo przecież właśnie piszę ;) ). Wiadomo, że z siłowni najfajniejszy jest nowy dres. :D Ale Weibera ciągnę uparcie, zostało mi do końca 11 dni.

        Usuń
    2. aaa- a Twój biedny kregosłup?- on tego nie lubi - bardzo nie lubi :(

      OdpowiedzUsuń
    3. Mój biedny kręgosłup nic nie mówi, a on nie z tych co cierpią w milczeniu.
      Tzn, kiedyś zdarzało mu się pobolewać, ale od czasu kiedy ustawiłam sobie wszystkie fotele przy wszystkich biurkach na idealną wysokość, milczy jak zaklęty. Może nie żyje?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. To jak Twój kręgosłup milczy, to może i mój też będzie milczał, bo on z tego samego typu ;) Odkąd zakupiłam sobie klękosiad do biurka (zachwycona Toresowym ustrojstwem), nie wiem co to ból kręgosłupa :D Chyba spróbuję i jak poćwiczyć, bo przydałoby się, oj przydało :D

        Usuń
    4. Trzymam kciuki, żebyś wytrwała jak najdłużej :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dzięki! To, że trzymacie za mnie kciuki do dodatkowa motywacja.

        Usuń