• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Girls just want to have fun



    Miśka wizytuje.

    - Ja chcę iść do Neli... - marudziła Miśka od czwartku, kiedy to dostałyśmy zaproszenie. Konia z rzędem temu, kto skutecznie wytłumaczy dwuipółlatce co znaczy "w poniedziałek". Wreszcie długo oczekiwany dzień nadszedł i powędrowałyśmy. 

    Mamę Neli znałam tylko z widzenia, mimo że mieszka blisko, bo jest ode mnie młodsza o jakąś dekadę tak na oko. Okazało się jednak, że mamy całkiem sporo wspólnych tematów do rozmowy. Przede wszystkim ten oczywisty - dzieci. Przy tak małej różnicy wieku nie dało się uniknąć porównań, ale na szczęście nie na zasadzie licytacji, tylko rzeczowej wymiany wiadomości. Po dzieciach omówiłyśmy lekarzy, porody i inne babskie sprawy. Na koniec zahaczyło o budowę - oni swoją skończyli jakiś czas temu i są na etapie dopieszczania ogródka, szczęściarze. 

    Tymczasem dziewczynki bawiły się - na początku nieśmiało. Nela dopiero trzy miesiące temu przestała być jedynaczką, Miśka od zawsze miała starszego brata. Przyzwyczajona do zabawy z dziećmi, w grupie, w której zawsze jest najmłodsza, czekała na czyjąś inicjatywę, by móc przyłączyć się do zabawy. Nela na własnym terenie czuła się pewniej i wyznaczała trendy. Dla Miśki było czymś oczywistym, że aby zjechać ze zjeżdżalni, trzeba się najpierw przez chwilę poprzepychać w kolejce, dla Neli czymś nowym była owa kolejka. Nie minęło wiele czasu, a dziewczyny znalazły nić porozumienia, złoty środek i inne niezbędne elementy, i zabawa zaczęła się na całego.

    Żal było kończyć, ale przy pierwszej wizycie jeszcze bardziej niż przy kolejnych nie należy przekraczać granicy przyzwoitości. Miśka płakała: "Mama, ale ja chcę tu być!". Nela też pochlipywała. Myślę, że spotkanie zakończyło się sukcesem. 

    Jutro idziemy znów.


    3 komentarze:

    1. Jak fajnie jest znaleźć w okolicy swojej jakąś mamę, z którą się ma wspólny język albo przynajmniej wspólne tematy. I że się jeszcze dzieci dogadują, super.

      OdpowiedzUsuń
    2. Wszelkie spotkania z rówieśnikami mile widziane i u nas :D

      OdpowiedzUsuń
    3. W naszej okolicy jest problem demograficzny - nie ma dzieci w odpowiednim wieku. Misiek ma kolegę o parę ładnych przecznic od domu, w tym dwie ruchliwe. A ów kolega ma drugiego za płotem i trzeciego po drugiej stronie ulicy. A dookoła nas głównie starsze nastolatki. Wychodzi na to, że Miska z Nelą są na siebie skazane. Oby się polubiły.

      OdpowiedzUsuń