• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Zasady bezpieczeństwa



    Zostanie rodzicem to trochę jak zdobycie nowego poziomu w grze komputerowej. Jesteś silniejszy, ale i potwory większe.

    Jakiś czas temu czytałam gdzieś w internecie (nie mogę znaleźć linka, bo bym rzuciła), że dziadek poszedł do szkoły po wnuczkę, żeby ją zaprowadzić do lekarza, a potem przyprowadził z powrotem na lekcję. Tyle tylko, że - jak się okazało - nie była to jego wnuczka, a inna dziewczynka o tym samym imieniu.
    Gdy jesteś rodzicem, gdzieś umyka Ci humorystyczny aspekt tej sytuacji. I budzi się strach.

    Miśka jest jeszcze w wieku, w którym po prostu staramy się nie spuszczać jej z oczu, a najlepiej nie wypuszczać z ręki. Z Miśkiem sprawa jest bardziej skomplikowana. 

    Kiedy był całkiem mały, wpoiłam mu najbardziej podstawowe zasady bezpieczeństwa. Z czasem lista rosła.

    1. Jeśli się zgubisz, podejdź do pani z małym dzieckiem i powiedz, że się zgubiłeś (uznałam, że pani z małym dzieckiem jest z jednej strony potencjalnie mało groźna - prawdopodobieństwo, ze jest kidnaperką, która moje dziecko dołączy do drugiego, porwanego wcześniej, jest znikome, z drugiej - najprawdopodobniej poruszy ją los zgubionego malucha).
    2. W kieszeni na karteczce masz numery telefonów, daj tej pani, niech zadzwoni do mamy albo do taty (prostsze byłoby napisanie numerów na przegubie ręki, ale numery na przegubie ręki źle się kojarzą w naszej kulturze i nie dałam rady).
    3. Nigdy nie idź nigdzie z obcym, ani nawet z kimś, kogo trochę znasz. Jeśli będzie chciał cię gdzieś zaciągnąć, głośno krzycz "Ratunku! To nie jest mój tata/moja mama!". Nie wierz, jeśli ci powie, że mama kazała ci z nim iść, bo ja nigdy tego nie zrobię. Nigdy nie przyślę po ciebie nikogo obcego, ani nawet znajomego (oczywiście Misiek znał kilka osób z najbliższej rodziny z którymi mógł iść).
    4. Nigdy nie bierz nic do jedzenia ani do picia od osób, których nie znasz, albo mało znasz. Są na świecie źli ludzie, którzy dają dzieciom truciznę. To może być ktoś z nich.

    Punkt pierwszy ani drugi nigdy się nie przydały, na szczęście. Przeprowadzaliśmy tylko ćwiczenia w terenie ("Gdybyś się teraz zgubił, to do kogo byś podszedł?"). 

    Punkt trzeci sprawdził się w dość bezpiecznych okolicznościach - pani na świetlicy pomyliła tatę koleżanki Miśka z naszym i próbowała namówić Miśka, żeby poszedł z nim do domu. Misiek spokojnie powiedział, że nigdzie nie idzie i nawet nie przerwał układania klocków, a tata koleżanki wyjaśnił sytuację, kiedy tylko się w niej rozeznał.

    Punkt czwarty też się sprawdził. Kiedyś zapomniałam dać Miśkowi picie do szkoły. Kiedy się zorientowałam, było już trochę późno. Już miałam lecieć do szkoły truchcikiem, kiedy zza rogu wyszła nasza sąsiadka, nauczycielka. Misiek ją dobrze zna, bo czasem ją podrzucamy do szkoły, jeśli jedziemy samochodem. Pani powiedziała, że oczywiście, przekaże Miśkowi picie. Misiek w szkole picie przyjął, ładnie podziękował i... do końca dnia nawet nie odkręcił nakrętki. 

    Jakich zasad bezpieczeństwa uczycie swoje dzieci?
    Działają?


    3 komentarze:

    1. Ja zawsze moim powtarzałam, żeby nie otwierali obcym . Jeśli ktoś zadzwoni domofonem - wtedy jeszcze nie mieliśmy takiego z podglądem- a may nie ma w domu mieli powiedzieć, że dorosłych nie ma a oni nie mogą rozmawiać z obcymi. I pewnego dnia zjawili się u nas policjanci. Moja córa dokładnie jak w instrukcji poinformowała " Przepraszam mamy nie ma teraz w domu a ja nie mogę rozmawiać z obcymi. Do widzenia". Policjanci wrócili za godzinę i nie omieszkali mnie poinformować, że mam mądre dziecko. Drugą ważną zasadą było " Nie dotykamy i nie głaszczemy obcych zwierząt chyba , że zapytamy właściciela czy można" I tego Olga przestrzegała bezwzględnie. Niestety użyłam czasu przeszłego, bo teraz coraz częściej jest mądrzejsza od tych głupich zasad :/ I nie będę ukrywać, że sporo zasad łamią mimo moich ciągłych tłumaczeń. Im są starsi tym więcej naginają :(

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nieotwieranie obcym jeszcze przed nami, bo na razie nie bywają sami w domu. Ale faktycznie - ważna rzecz, z listy obowiązkowej. Co do zwierząt, to też mamy taką zasadę. Przy Miśku działa, ale on nie za bardzo rwie się do zwierząt. Z Miśką mogą być kłopoty.

        Usuń
    2. U mnie na razie to mantra: ulica, stop, ulica, stop. Lajcik.

      OdpowiedzUsuń