• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Jak się ubrać w niecałe sześć godzin



    W mojej biblioteczce jest sporo praktycznych poradników. I jeden całkiem niepraktyczny.
    Nie jest to moja najulubieńsza książka, ani najbardziej wartościowa. Ale jest jedyna w swoim rodzaju.

    Kupiłam ją dawno temu, chyba gdzieś na początku studiów. Zobaczyłam na półce tytuł: "Cycuszki, chłopcy i szpileczki lub jak się ubrać w niecałe sześć godzin" i po prostu nie mogłam przejść obojętnie. Chwytliwy tytuł to pół sukcesu.

    Autorką książki jest Dianne Brill, która była celebrytką, zanim stało się to modne. Wyrażenie "znana z tego, ze jest znana" po raz pierwszy pojawiło się w artykule opisującym między innymi właśnie ją. 
    Nie wiem czy jest ona rzeczywistą autorką książki, czy też tylko firmuje ja swoim nazwiskiem, ale trzeba przyznać, że książka napisana jest z dużym wdziękiem, energią i poczuciem humoru. Czytając ją czujesz się jak na babskich plotkach z uroczą blondynką, terkoczącą jak karabin maszynowy i zarażającą wszystkich dookoła dzikim entuzjazmem. Przy czym blondynka książkowa ma tę przewagę nad rzeczywistą, że można ja w dowolnym momencie odłożyć na półkę.

    Oprócz porady tytułowej można znaleźć w książce wiele innych równie praktycznych, np: 
    • jak założyć obcisłą sukienkę z lateksu
    • jak przypiąć perukę, żeby nie spadła w czasie seksu
    • jak podnosić rzeczy z podłogi jeśli jesteś ubrana (głównie) w opięty gorset
    • jak dostać się na imprezę, na którą nie masz zaproszenia
    • jak wejść (spektakularnie) i wyjść (po cichu) z imprezy. I jak na jednej imprezie zrobić dwa wejścia
    • jak zepsuć randkę. I nie jest to wcale antyporada, tylko zbiór wskazówek jak ostudzić romantyczne zapędy wielbiciela, jednocześnie pozostając z nim w dobrych stosunkach
    • jak zachowywać się na balu charytatywnym a jak na wernisażu, w jaki sposób królowa wieczoru (no, oczywiście że to Ty. Pod nieobecność Dianne, znaczy) powinna zwracać się do innych gości płci obojga, personelu itd.
    • jak schudnąć i jak przytyć (z adnotacją, że żadna z tych rad pewnie nie spodobałaby się Twojemu lekarzowi)
    • i cały rozdział poświęcony poznawaniu fantastycznych facetów i randkowaniu. 
    Jako, że reprezentuję typ "nerdy bird", wszystkie te porady były mi potrzebne jak rybie rower, ale czytając książkę mocno wierzyłam, że jest gdzieś takie miejsce, gdzie są to podstawowe zasady zapewniające przeżycie. Bo w wykonaniu Dianne Brill wszystko to brzmiało bardzo naturalnie i wiarygodnie. 

    Sięgnęłam po tę książkę wczoraj, żeby ją sobie odświeżyć przed napisaniem tego tekstu i przeczytałam ją całą. Przy okazji zdziwiłam się, jak wiele z zawartych w niej porad tkwi w mojej pamięci. Stringi są niewygodne? Laleczko, kupiłaś za mały rozmiar! - do tej rady stosowałam się całe życie. W mojej bieliźniarce nie znajdziesz ani jednej sztuki żółtej bielizny, bo Dianne bez zbędnych wyjaśnień napisała: "żółty - nie waż się". I jeszcze ta, którą stosuję najczęściej: "Gdy odmawiasz jakiejkolwiek propozycji - czy to dotyczy narkotyków, drinka, czy zdawkowej propozycji małżeństwa, czegokolwiek - zawsze uśmiechnij się, dotknij ramienia tej osoby i powiedz: 'Nie, oczywiście, że nie!' - najweselszym tonem, na jaki cie stać - i natychmiast odejdź". (Do lżejszych przypadków stosuję w wersji "... i natychmiast zmień temat rozmowy").

    Główne przesłanie książki jest szalenie optymistyczne - dziewczyno, ceń się, rozpieszczaj się, taka jaka jesteś, jesteś wspaniała i zasługujesz na to co najlepsze.

    Przecież wszystkie czasem potrzebujemy to usłyszeć.

    (Wpis w ramach wyzwania blogowego Uli: Dzień 4: Ulubiona książka/album muzyczny/film do którego lubię powracać. 
    Wpisy z innych blogów w ramach wyzwania można znaleźć tu: KLIK)



    22 komentarze:

    1. O! Taką lekką, lekko żartobliwą pozycję z chęcią bym teraz pochłonęła :)

      OdpowiedzUsuń
    2. Miło mi się czytało twój wpis, przyszła mi na myśl jeszcze druga książka o której myślałam a o której w końcu z powodu sklerozy nie napisałam "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy"

      OdpowiedzUsuń
    3. Ok, teraz mnie zaskoczyłaś ;) Najprawdopodobniej w ogóle nie zwróciłabym uwagi na taki tytuł ;)

      OdpowiedzUsuń
    4. Tytuły brzmią dość śmiesznie więc to musi być ciekawy poradnik.

      OdpowiedzUsuń
    5. Dopisuje do wakacyjnych lektur :)

      OdpowiedzUsuń
    6. troszkę się uśmiałam...nawet więcej niż troszkę :D odmawiać trzeba umieć a Ty podałaś tu swietna regułkę na każda okazję :) i żółta bielizna..noo..coś w tym jest że jej nie ma i w mojej bieliźniarce ...

      OdpowiedzUsuń
    7. Hm. Mam dwa żółte staniki (w tym jeden na sobie) i bardzo je lubię, choc kolor nie należy do moich najulubieńszych. Nie wiem za to, czy zdecydowałabym się na żółte majtki...

      OdpowiedzUsuń
    8. Świetne porady :P Najlepsza ta dotycząca odmawiania. Będę stosować :P
      A ten fragment wygrywa: " dziewczyno, ceń się, rozpieszczaj się, taka jaka jesteś, jesteś wspaniała i zasługujesz na to co najlepsze."

      OdpowiedzUsuń
    9. Z opisu wynika że książka naprawdę musi być śmieszna i fajna :) Chyba poszukam jej gdzieś i z miłą chęcią przeczytam :)
      Pozdrawiam Iga z beautyperson.blog.pl

      OdpowiedzUsuń
    10. Nigdy się nie spotkałam z taką książką, a to ciekawostka :)

      OdpowiedzUsuń
    11. Najlepsze, to ta porada, jak odmawiać. Zapamiętam :)

      OdpowiedzUsuń
    12. Wow :) takie poradniki to jest coś :) i niektórzy na tym biją kasę ;)

      OdpowiedzUsuń
    13. Właśnie zaczęłam marzyć o tej książce!

      OdpowiedzUsuń
    14. Ot żeś mnie zainteresowała tą książka! Lubię tego typu pozycje, przy których jest dawka humoru, ale tego ze smakiem.

      OdpowiedzUsuń
    15. Też mam ten poradnik :) Można się uśmiać nieźle. I chociaż czytałam ją lata temu nadal pamiętam, że pan tłumacz z Jerry Hall zrobił faceta, widocznie nie był oblatany w celebrytach :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Fakt, tłumaczenie w kilku momentach rozmija się z rzeczywistością (te "sznureczki"...)

        Usuń
    16. Jak ubrać perukę, żeby nie spadła w czasie seksu... ;D Ja bym się wtedy bardziej włosów pozbyła niż jeszcze przyczepiała! :P

      OdpowiedzUsuń
    17. Cieszę się, że spodobała Wam się moja propozycja lektury na wakacyjne wyjazdy. Ja też przeczytałam na Waszych blogach parę ciekawych propozycji i dla siebie i dla dzieci. Dzięki!

      OdpowiedzUsuń
    18. Kompletnie mnie zaskoczyłas ta pozycją książkową. Teraz,nie spocznie, póki nie poczytam :-)

      OdpowiedzUsuń
    19. heheh a właśnie szukałam czytadła na wakacje :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Na całe wakacje, a nawet na to pół, co zostało, nie starczy. Da się ją przeczytać w jeden dzień :)

        Usuń