• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Jagodzianki



    Stosunek Miśka do sztuki kulinarnej przypomina, jako żywo, stosunek inżyniera Mamonia do muzyki.
    O ile Miśka na pytanie "Chcesz spróbować?" zawsze odpowiada entuzjastycznym "Tak!", o tyle Misiek krzywi się już na sam dźwięk słowa na literę "s". A odpowiedzią jest zawsze omdlewające "Nie..."

    Najlepszy kumpel Miśka, Kacper, jest do niego podobny pod wieloma względami - podobne zainteresowania, temperament, ten sam wzrost i waga. I stosunek do jedzenia też.

    Ostatnio poczęstowałam chłopaków jagodziankami. Jedna z nielicznych pozycji na Miśkowej liście potraw akceptowanych.

    - Ja chyba nie lubię jagodzianek - powiedział Kacper niepewnie.
    - Ale to dobre - poinformował go Misiek.
    - Nie lubię jagód. Chyba.
    - Odkroję Ci kawałek - wtrąciłam się do rozmowy - będziesz mógł spróbować, czy ci smakuje.
    - Spróbuj, spróbuj! - namawiał entuzjastycznie Misiek.
    - Trochę dobre - zgodził się Kacper z pewnym wahaniem.
    - Zjedz całą!
    - A czy będę mógł zwymiotować w łazience, jeśli mi się zachce?
    - Tak, Kacperku - odpowiedziałam - jeśli ci się zachce, to najlepiej w łazience.
    Po chwili obie jagodzianki znikły.
    A Misiek triumfował:
    - Widzisz! Widzisz! Zawsze warto spróbować!


    2 komentarze:

    1. Czy Jędrek zorientował się, że właśnie dał Ci bardzo potężną broń do ręki, czy go tym zaskoczysz przy następnej potrawie do spróbowania? :D
      A co do jagodzianek, to ja osobiście nie lubię ;) Próbowałam, nawet parę razy, ciągle nie lubię, aczkolwiek jak muszę to zjem i nie lecę do łazienki ;) I to nie w jagodach problem, bo te i owszem, bardzo chętnie, zwłaszcza solo :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tak po prawdzie to ostatnie zdanie to cytat ze mnie. Właśnie tak mówię w tych nielicznych razach, kiedy namówię dziecko na spróbowanie a ono uzna, że nie taki obiad straszny. Prawdę mówiąc nie sądziłam, że jakoś specjalnie weźmie to sobie do serca albo zapamięta :)

        Usuń