• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Herbata stygnie, zapada zmrok...



    Dwa pierwsze tematy wyzwania pisały się w zasadzie same. Trzecim zabiła mi Ula ćwieka.

    Ale przecież nie po to są wyzwania, żeby było łatwo, nie?

    10 rzeczy, które lubię i 10 rzeczy których nie znoszę.

    Niby proste, ale z drugiej strony... Czy wybrać jakieś codzienne przyziemne drobiazgi, czy coś bardziej górnolotnego? 10 rzeczy których nie znoszę? To będzie brzmiało jak narzekanie, a ja nie lubię narzekania. 
    O! Mam!

    1. Nie lubię narzekania. Nie, żebym potrafiła zawsze ze stoickim spokojem znosić pociski zawistnego losu, ale bezsensowne narzekanie mnie wkurza. U siebie jeszcze bardziej, niż u innych.
    2. A herbatę lubię. (Wychodzi na to, że lista będzie przemieszana). Nie tylko jako napój, ale też jako formę celebrowania drobnych przyjemności w życiu. Takiej herbaty nie można przecież pić duszkiem, bo się człowiek poparzy. Oczywiście, że kawę też. I znów - bardziej jeszcze picie kawy, niż samą kawę.
    3. A tę herbatę, czy kawę lubię pić w leniwe sobotnie poranki. Takie, kiedy nie muszę śpieszyć się do pracy, ani w ogóle nigdzie. Kiedy słyszę kątem ucha, że dzieci bawią się razem w innym pokoju i na razie jeszcze nikt niczego ode mnie nie chce.
    4. W dużym gwarnym domu nauczyłam się bowiem doceniać samotność, która jawi mi się teraz jako rzadki luksus. Zwykle doświadczam jej tylko podczas służbowych wyjazdów. Miło czasem jest przez chwilę pobyć tylko ze sobą. Mieć czas na drobne przyjemności. Choćby takie jak...
    5. Czytanie w łóżku. Już tak dawno... Wieczorem się nie da, bo dzielimy sypialnię z Miśką. A rano nie ma czasu.
    6. Nie lubię tego ciągłego niedoczasu. Nieodmiennie każdego wieczora zastanawiam się, czy jeszcze porobić coś fajnego, czy jednak iść już spać. Każdego dnia zastanawiam się, czy po zakończeniu domowej rundy obowiązkowej uda się wykroić trochę czasu na...
    7. Moje grzeszne przyjemności. Piszę Wam o nich po kolei pod tagiem "guilty pleasures", więc o niektórych już wiecie, o innych jeszcze nie.
    8. Stali czytelnicy wiedzą też że nie lubię gotować. Nie jest to kwestia braku talentu, bo zmuszona przez życiowe okoliczności staję przy garach i pichcę. Ofiar w ludziach nigdy nie było (oprócz pani od ZPT na zajęciach z gotowania w podstawówce. Ale to już chyba uległo przedawnieniu, a w każdym razie zrobiłam od tamtej pory znaczące postępy). Ci co jedli, twierdzą, że gotuję całkiem smacznie. 
    9. W kuchni najbardziej nie lubię grzybów, a zwłaszcza ich zapachu. Marynowane toleruję, bo mi nie śmierdzą. 
    10. W ogóle jestem bardzo wrażliwa na zapachy. Zapachy sterują naszą pamięcią, wystarczy zamknąć oczy i wszystko wraca jakby zdarzyło się wczoraj. Dotyczy to przede wszystkim miłych wspomnień, zwłaszcza tych z dzieciństwa.
    11. Wspomnienia mają też swoją ciemną stronę. Nie lubię tego, że nie potrafię zamknąć za sobą przeszłości i katuję się nieustannymi analizami pt: "A co by było, gdyby...?". Jakby to miało jakiś sens. Zwykle w wyniku analizowania dostaję całkiem rozsądne wnioski, ale i tak myślę, że lepiej bym zrobiła po prostu sobie odpuszczając.
    12. Bo po co grzebać się w przeszłości, kiedy lubię swoje życie. Przecież wszystko, co przeżyłam doprowadziło mnie właśnie do tego miejsca. Co z tego, ze droga bywała wyboista, skoro doprowadziła do właściwego celu?
    13. O ile moje miejsce w sensie duchowym i metaforycznym ma się dobrze, o tyle remont doprowadza nas już wszystkich do szaleństwa. Nie lubię remontów, przeprowadzek i towarzyszącego im uczucia braku stabilności, bo...
    14. Improwizacja, to nie mój żywioł. Choć dzisiejszy wpis jest improwizowany, to zanim ujrzy światło dzienne, zostanie na pewno jeszcze wiele razy przeczytany, a możliwe że i przerobiony. Improwizacja przyprawia mnie o stres graniczący z paniką. Wolę mieć wszystko gotowe przed terminem. Nawet dzieci przed terminem urodziłam.
    15. Lubię planować. Planuję tak jak oddycham - naturalnie i bez wysiłku. Elastycznie, oprócz planu A mam jeszcze w zanadrzu spory kawał alfabetu. Do niedawna radziłam sobie bez kalendarza, wszystkie wersje planów miałam w głowie. W tym roku skapitulowałam. Kupiłam jeden do torebki i drugi na ścianę. 
    16. Nie lubię przerywać raz zaczętej roboty. Kiedy już się za coś zabrałam, lubię doprowadzić to do końca. Staram się nie zaczynać nowych projektów, póki nie skończę starych, bo wiem, że jeśli odłożę coś na bok, może się zdarzyć, że będzie czekać w nieskończoność. Zresztą nie chcę przerywać. Do końca zostały już tylko 4 punkty.
    17. Lubię kiedy pomysły same się pojawiają stadami, kiedy tłoczą się w głowie niecierpliwie czekając na swoją kolej. Tak jak teraz tematy na kolejne blogowe notki. W tym tygodniu na blogu wyłącznie wyzwanie Uli, więc opowieści o wakacyjnych wyprawach czekają w kolejce na swoją kolej, podobnie jak podsumowanie ankiety (jeśli jeszcze nie wypełniliście, to prędko to nadróbcie). I jeszcze zdjęcie mojego krzyżykowego haftu - zdecydowana większość z Was chce oglądać etapy  jego powstawania (wypowiedzieć na ten temat można się tu: KLIK). Mniejszości obiecuję, że nie będę przesadzać z częstotliwością prezentacji, bo...
    18. Nie lubię czuć się jak intruz, dawać tego, czego nikt nie chce wziąć. Zamiast bardziej wierzyć w siebie, wciąż przeglądam się w innych ludziach. 
    19. Nie lubię, kiedy lekceważą to, co dla mnie ważne. Kiedy mówią "chyba przesadzasz", czy "nie rób afery". Zamykam się wtedy i odchodzę.
    20. Jak każdy z nas, potrzebuję akceptacji, ciepła, ludzkiej życzliwości, a dzięki Wam wszystkim, a ostatnio przede wszystkim za sprawą Uli, dostaję całe mnóstwo miłych, uskrzydlających słów. Nie nadążam z odpisywaniem na komentarze, czuję się jak na olbrzymim przyjęciu, gdzie spotyka się wielu znajomych i nieznajomych, i mimo najlepszych chęci nie z każdym zdąży się zamienić słowo. Postanowiłam odwdzięczyć się każdemu z Was wizytą, ale już teraz widzę, że jeśli chcę to zrobić porządnie, zajmie mi to trochę czasu, znacznie dłużej, niż będzie trwało wyzwanie. Bardzo się cieszę na te wszystkie odwiedziny, bo w ciągu ostatnich dwóch dni przeczytałam wiele notek na wielu blogach, a tak naprawdę była to tylko niewielka część tego, co chcę u Was przeczytać. Mam nadzieję, że również Wy będziecie do mnie wracać.

    (Wpis w ramach wyzwania blogowego Uli: Dzień 3: 10 rzeczy, które lubię i 10 rzeczy, których nie znoszę. 
    Wpisy z innych blogów w ramach wyzwania można znaleźć tu: KLIK)


    27 komentarze:

    1. pięknie napisane :)))) ja też nie znoszę grzybów, ale przede wszystkim marynowanych hehe...i celebruję chwile ciszy w domu bo też zdarzają się one rzadko ;)
      pozdrawiam...

      OdpowiedzUsuń
    2. cudna forma wpisu :) już się zadomowiłam na tej Twojej Sosnowej ... :)
      ps.też nie znosze grzybów :P a co gorsza moja rodzinka je uwielbia :D

      OdpowiedzUsuń
    3. Fantastycznie napisane. Do głowy, by mi nie wpadło, żeby to tak wszystko wrzucić do jednego słoja i losowo (a czasami nie) wyciągać. Zabieram się za ankietę ;) Pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
    4. Świetnie opisałaś, weszłam na kilka blogów biorących udział w wyzwaniu i pomyślałam ze chyba coś ze mną nie tak napisałam tak strasznie dużo i poważnie. Ach i uwielbiam planować a na twoim blogu zostanę na dłużej ;)

      OdpowiedzUsuń
    5. Świetny post, jeść grzybów nie lubię, ale zbierać- owszem, dla łażenia po lesie oczywiście. Wiele z tych punktów doskonale rozumiem. Pozdrawiam serdecznie:)

      OdpowiedzUsuń
    6. dzięki wyzwaniom u Uli poznałam masę cudnych ludzi! I znów poznałam nowych. Nie da się tak hop siup wszystkich odwiedzić :)

      OdpowiedzUsuń
    7. Punkt 14 - to mój faworyt:) Ja z pewnością będę wracać - pozdrawiam!

      OdpowiedzUsuń
    8. Wymieszanie punktów to był dobry pomysł :) Dzięki temu czyta się przyjemnie :) Czytanie w łóżku - oj tak ....Punkt 20 - miło było poznać Sosnową 11 !

      OdpowiedzUsuń
    9. Super opis! Pod wieloma moglabym sie pidpisac.
      Milego dnia.

      OdpowiedzUsuń
    10. Ja też lubię planować i nie lubię tego, że tak trudno mi zapomnieć..

      OdpowiedzUsuń
    11. Super opowieść, bo to dużo więcej niż wyliczanka! Też nie lubię gotować, remontów i braku stabilności. Za to lubię grzyby, i zbierać, i jeść :) pozdrawiam :)

      OdpowiedzUsuń
    12. Ja rowniez cenie sobie samotnosc i leniwe niedzielne poranki:) Herbate oraz czytanie w loznku, choc ostatnio jakos nie mam na to czasu:( Ale najbardziej zaskoczylas mnie tym, ze nie lubisz zapachu grzybow! Ja go uwielbiam, gdy wkladam noc do sloika z suszonymi grzybami od razu przenosze sei do takiego wspanialego, jesiennego lasu! :)
      Pozdrawiam!

      OdpowiedzUsuń
    13. Uwielbiam herbatę, jest dobra na wszystko :)

      OdpowiedzUsuń
    14. Swietny post, ja też lubię herbatkę.

      OdpowiedzUsuń
    15. Pięknie napisane, aż trzy razy sobie przeczytałam, żeby tak ze zrozumieniem wszystko chłonąć

      OdpowiedzUsuń
    16. też lubię bardzo Twoją tytułową piosenkę...

      OdpowiedzUsuń
    17. A poza tym... pięknie napisane...

      OdpowiedzUsuń
    18. Receptą na pkt 5 (a w zasadzie to trudności w jego realizacji) u nas był Kindle. Ten z podświetleniem, bo mamy też starszy, bez.
      A ja czytam głównie po nocach, dziecko co prawda śpi w swoim pokoju, ale mąż się w końcu nie męczy spaniem przy świetle ;)

      OdpowiedzUsuń
    19. http://crossstitchandbracelets.blogspot.com/2014/07/like-and-dislike_16.html?m=1 bardzo mi sie podoba ten post ;)

      OdpowiedzUsuń
    20. Zdecydowanie Ulka miała świetny pomysł z wyzwaniem, i mi również ten post przyniósł więcej kłopotów :)

      OdpowiedzUsuń
    21. gratuluje dociagniecia do 3 dnia wyzwania ja to mam juz zaległosci pierwszy dzień ok teraz wypada mi jutro nadrobić 2,3 i 4 dzień ... cudny blog i na pewno zostanę tutaj na dłuzej pozdrawiam ciepluteńko

      OdpowiedzUsuń
    22. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, miłe słowa i obietnice powrotu. Dziękuję za dołączenie do grona obserwatorów bloga, ogromnie mi miło, że chcecie ze mną zostać na dłużej. Mam poważne zaległości w odpowiadaniu na komentarze, ale za to odwiedziłam dziś całkiem sporo Waszych blogów i napisałam tekst na jutrzejszy temat. Będzie pewnie jeszcze przed ósma rano. Wpadniecie?

      OdpowiedzUsuń
    23. ciekawie to wymieszałaś :) ja musiałam spisac na kartce i dopiero poukładac mysli :)

      OdpowiedzUsuń
    24. Ciekawa lista i ładnie napisana :-)
      Ja też jestem wrażliwa na zapachy, nie lubię gotować, lubię planować i gdy pomysły same się pojawiają i z wieloma innymi Twoimi stwierdzeniami też bym się zgodziła ;-)

      OdpowiedzUsuń
    25. Bardzo przyjemnie czyta się Twoje lubię/nie lubię jak dobra opowieść.
      Czytanie w łóżku, sobotnie leniwe poranki (właśnie jest przed nami) i bardzo lubię kiedy pomysły same się pojawiają np. na ciekawe wpisy.

      OdpowiedzUsuń