• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Farma Iluzji


     
    W poprzedni weekend wybraliśmy się w bardzo ciekawe miejsce.

    Farma Iluzji położona jest na trasie Warszawa-Lublin, mniej więcej w połowie drogi pomiędzy tymi miastami. W drogę wybieraliśmy się z pewną nieśmiałością, bo Miśka nie jest przyzwyczajona do dłuższych tras, ale o dziwo tym razem nie sprawiała kłopotów.

    Nasza ekipa składała się z ośmiolatka, dwuipółlatki, ich rodziców oraz Babci, i każde z nas znalazło na Farmie coś dla siebie. Spędziliśmy tam około 5-6 godzin i zwiedziliśmy wyłącznie atrakcje "bezpłatne", czyli te, których cena zawarta jest w bilecie wstępu. Na pozostałe nie starczyło czasu, więc już planujemy kolejną wizytę. 

    Część atrakcji zwiedziliśmy razem, niektóre w podgrupach. Kilka z nich odwiedzaliśmy więcej niż raz.

    Miśce najbardziej podobała się piaszczysta plaża w Zatoce Piratów, plac zabaw, dmuchańce i zwierzątka w mini-zoo. 

    Misiek był zachwycony  lewitującym kranem, przeprawą tratwami i szlakiem trapera. 

    Babci podobały się wszelkie iluzje optyczne, to, że dzieci świetnie się bawią i to, że na terenie parku można nakarmić wnuki zarówno lodami i goframi, jak i czymś konkretniejszym (można też przynieść z domu własny kosz piknikowy i rozłożyć się na trawie).

    Rodzicom spodobał się Tunel Zapomnienia, Lasek Doświadczeń i to, że mogli zaspokoić swoje belferskie ciągoty odpowiadając na liczne "Jak?" i "Dlaczego?".

    Wisienką na torcie okazał się Krzywy Domek, który możecie zobaczyć na zdjęciu. Być może nie wygląda okazale, ale nie dajcie się zwieść pozorom (swoją drogą to hasło mogłoby być mottem Farmy Iluzji). Kiedy wchodzicie do domku, Wasz mózg zaczyna toczyć dyskusję z błędnikiem:

    Mózg: Jest prosto!
    Błędnik: Jest krzywo!
    Mózg: Może i masz rację, ale ja tu jestem szefem!

    W efekcie tej dyskusji Misiek z Babcią opuścili domek najkrótszą możliwą trasą, skarżąc się na zawroty głowy (wyjscie znajduje się tuż obok wejścia na wypadek takich problemów). Mama z Tatą dzielnie przemaszerowali przez całą długość domu. I powiem Wam - całe szczęście, że na końcu jest kredens, którego można się przytrzymać, bo obrót w Krzywym Domku to nie takie hop siup. Miśka natomiast okazała się całkiem nieczuła na domkową iluzję. Wyglądała niesamowicie biegając pomiędzy innymi zwiedzającymi, poruszającymi się na chwiejnych nogach.

    Jeśli chcecie odwiedzić niezwykłe miejsce, gdzie można świetnie się bawić, a przy okazji, mimochodem, czegoś się nauczyć, polecam.

    Farma Iluzji 

    (Zdjęcie zamieszczone za zgodą właściciela).

    7 komentarze:

    1. Skoro mówisz, że warto, to biorę swojego pięciolatka i jedziemy :)

      OdpowiedzUsuń
    2. Myślisz, że u takich małych dzieci po prostu błędnik decyduje i nie ma zamieszania? Bo to niesamowite jest, że jej nie przeszkadzała ta krzywość :) (Ja bym pewnie też się ewakuowała od razu, nie dla mnie takie dyskusje wewnątrzorganiczne...)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tak przypuszczam. Nasze mózgi "po prostu wiedzą", że podłoga jest prosta a ściany pionowe, mózg Miśki jeszcze nie ma takich uprzedzeń.

        Usuń
    3. Może keidyś przy okazji wyjazdu zajedziemy :D

      OdpowiedzUsuń
    4. Na Kaszubach jest Szymbark. Podejrzewam, że równie genialne miejsce, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Jeździłam często na wycieczki z dzieciakami, ale i ze starszymi. I mimo ze byłam wielokrotnie, zabieram w tym roku moją rodzinkę. Jest Dom Do Góry Nogami, najdłuższa deska świata, prawdziwy bunkier (z symulacją nalotu), Dom Sybiraka, i wiele innych, genialnych rzeczy.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Brzmi super! Co prawda od nas daleko i w tym roku już raczej nie damy rady, ale zapisuję sobie na przyszłość.

        Usuń