• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Chodzi senek koło płotka



    Wiem, że pewnego dnia to się skończy. I wtedy bardzo będę za tym tęsknić.

    - Idę spać. Pa pa, Jeje. Pa pa, tata. Dobranoc. Choć, mama. Mama, dobranoc.
    - Dobranoc.
    - Kocham cię, mama.
    - I ja cie kocham. Śpij.
    .
    .
    .
    - Ładna jesteś, mama. Lubię cię.
    - Ja ciebie też, Misiu. Dobranoc.
    - Dobranoc.
    .
    .
    .
    - Mama, a gdzie Jeje?
    - Myje się.
    - A czemu?
    - Bo też już idzie spać.
    - A czemu?
    - Bo jest już późno.
    - A czemu?
    - Pora spać. Nie gadaj już. Zamknij oczka.
    .
    .
    .
    - Mama, gdzie jesteś?
    - Tutaj jestem.
    - Nie widzę.
    - Bo masz oczka zamknięte.
    - Rękę daj.
    .
    .
    .
    - Mama, puść mnie.
    .
    .
    .
    - Mama, rękę daj. I drugą.
    .
    .
    .
    - Mama, jak czujesz się?
    - Dobrze, skarbie. Już nie rozmawiamy, idziemy spać, dobranoc.
    - Dobranoc, mama. 

    .
    .
    .
    - Kocham cię, mama, dobranoc.
    - I ja ciebie kocham, dobranoc.
    - I Jeje. I tatę. Gdzie Jeje?
    - Już się położył.
    - A czemu?
    - Misia, śpimy, nie gadamy. Dobranoc.
    - Dobranoc, mama.
    .
    .
    .
    Cisza... Odmierzam czas oddechami.
    10 oddechów.
    Wolno wysuwam z uścisku rękę.
    10 oddechów.
    Wstaję powoli, tak delikatnie jak tylko potrafię.
    10 oddechów.
    Robię krok w stronę drzwi.
    I wtedy słyszę rześki głos:
    - Gdzie idziesz, mama?


    5 komentarze:

    1. haha, skąd ja to znam :D Tylko zamiast Jeje są pytania o koty ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Myślę, że każda mama od czasu do czasu przerabia(ła) jakąś wersję tego rytuału :)

        Usuń
    2. Ja jestem na etapie przechodzenia z kołysania do bardziej statycznych form usypiania. Efekty sa różne- bardzo śpiacy Miś odłożony do łóżeczka potrafi od razu otworzyć oczy, przekręcić się do pozycji czworakowej, chwycić za barierki, podnieść się i skakać ;) W głowie mam cały czas słowa Tracy Hogg, ale i tak czasem ulegam i bujam (i śpiewam Norah Jones, Petera Gabriela i Garbage). A tak w ogóle to w szkole rodzenia powinni uczyć nie jakieś tam zmiany pieluchy tylko jak lewitować nad skrzypiaca podłoga w czasie opuszczania pokoju ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. O, prawda, to jest bardzo praktyczna umiejętność.
        :D

        Usuń
    3. Mnie rodzice wypominali taką historyjkę. Jak większość dzieci nie chciałam usypiać w domu, w łóżeczku, za to w samochodzie bardzo chętnie. Rodzice mieli jakiś wyjątkowo męczący dzień za sobą i uznali, że biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia szybciej będzie zapakować mnie do samochodu i trochę pojeździć, to usnę. Jak pomyśleli tak zrobili, ja oczywiście zasnęłam i szybko, i mocno. Wracają uszczęśliwieni do domu i... jak mnie wkładali do łóżeczka to na cały głos zaczęłam śpiewać "Głęboka studzienko...." Ta studzienka przetrwała w opowieściach rodzinnych... :)

      OdpowiedzUsuń