• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    A tymczasem na Sosnowej...



    Ostatnie dwa tygodnie spędziłam w domu, jako matka na pełny etat. 
    Babcia, która zwykle zajmuje się Miśką, kiedy jesteśmy w pracy, wyjechała na dwa tygodnie na wczasy.

    Pogoda była w kratkę. W dni słoneczne spędzałyśmy czas w ogródku (wszystkie dmuchawce już zdmuchnięte), w piaskownicy i na trampolinie. Budowa jest po drugiej stronie domu i przy odrobinie dobrej woli można o niej zapomnieć. W dni deszczowe bawiłyśmy się w domu. Przy okazji nadrabiałam zaległości w domowych robotach, a Miśka pilnowała, żeby po mojej działalności śladu nie było. Ten, co powiedział, że sprzątanie domu przy dzieciach ma tyle sensu co mycie zębów w czasie jedzenia czekolady,  to jednak mądry człowiek był.

    Budowa idzie do przodu, a konkretnie w górę. Stropy schną, panowie lada moment będą stawać ściany na piętrze. Fajny jest ten etap budowy, bo wszystko rośnie w oczach i człowiekowi się wydaje, ze lada moment będzie się wprowadzać. A potem przychodzi wykańczający etap wykańczania i wyprowadza z błędu.

    Miśka zakumała w końcu o co chodzi z tym nocnikiem. A już myślałam, ze prędzej nauczy się zmieniać sobie pampersy. 

    W międzyczasie obejrzeliśmy z Miśkiem pierwszą część Gwiezdnych Wojen. Tak jak radziliście, zaczęliśmy od Nowej Nadziei.

    Ja: No i jak? Podobało ci się?
    Misiek, który z buntu siedmiolatka płynnie przeszedł do buntu ośmiolatka: Nie.
    Ja: Ok, to następnych części nie będziemy oglądać.
    Misiek, oburzony: Ale dlaczego?!?

    Innym razem:

    - Misiek! Światło w kuchni zgaś!
    - Ale ja nie chcę przejść na ciemną stronę!

    A ja w międzyczasie obejrzałam Sherlocka i chcę więcej. Mówicie, że ile się czeka na kolejny sezon?


    4 komentarze:

    1. To powiem Ci Sosnowa Mamo, że bunt 8 latka jest niczym w porównaniu z buntem 13 latka , który zresztą płynnie przechodzi kolejne fazy buntu, a doświadczone koleżanki smutno kiwają głowami zapewniając, że to dopiero początek. A tak na marginesie ile może trwać początek i jak się ma do niego długość pozostałych faz dorastania??? A do tego O. strzelająca focha , bo wredna matka nie zgodziła się na kolejnego (3!) kota w mieszkaniu. Foch ma przedłużona datę ważności i z powodzeniem trwa już 24 h , a końca nie widać. I jeszcze odpieraj argumenty, że w zasadzie szkoła się skończyła to kara też, bo przecież teraz to już w szkole tylko nudy i po co tam w ogóle chodzić jeszcze. i tydzień czy dwa to w zasadzie żadna różnica. Czy ja na pewno mam kwalifikacje na bycie matką? chyba studia jakieś zrobię.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nieraz bywa trudno, ale jakoś daję radę. Na rozżalone "To nie fair!" odpowiadam spokojnie: "Życie nie jest fair, kochanie. Zasady ustala ten, kto kontroluje zasoby". Kiedy idzie o drobiazgi, odpuszczam, kiedy o ważniejsze rzeczy - negocjujemy, stawiamy warunki. Staram się rozmawiać ("Jak myślisz, synu, dlaczego nie chcę, żebyś cały dzień grał na tablecie?"). A na koniec i tak wychodzi na moje. ;)

        Usuń
      2. Zazdroszczę! I zdroworozsądkowego podejścia, i nerwów ze stali i syna który słucha argumentów. U mnie nastolatek wie lepiej. Mamy fazę " jajko mądrzejsze od kury":(

        Usuń
      3. I mnie to czeka. Na razie trenuje na małym :)

        Usuń