• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    I nikomu nic



    Kiedy zapadnie pomiędzy nami niezręczna cisza, zapytaj mnie o dzieci.
    Bo ja mogę mówić o nich godzinami. Sama staram się nie zaczynać rozmowy na ten temat, ale skoro pytasz...
    Teraz wystarczy, że będziesz co jakiś czas uśmiechać się i potakiwać i masz jak w banku, że uznam cię za bardzo interesującą i przemiłą osobę. Nawet jeśli tak naprawdę nie słuchasz i toniesz we własnych myślach.

    Aż do chwili, kiedy przyjdzie mi do głowy zrewanżować się równie miłym, przynajmniej w założeniu, pytaniem.
     - A ty? Masz dzieci?
     - Nie, nie mam, bo...
    Jest mi głupio. Jest mi przykro i niezręcznie. Przecież ledwie się znamy, przed chwilą nawet nie wiedziałam jeszcze, czy masz dzieci, a tu nagle czujesz się zmuszona do tłumaczenia się przede mną ze swoich życiowych wyborów. 
    To twoje życie, twoja droga, nie musisz mi nic tłumaczyć, a ja nie mam prawa tego osądzać. 
    Czy nie chcesz mieć dzieci, czy nie możesz, czy tak ci się po prostu życie ułożyło. 
    Może przelałaś opiekuńcze uczucia na psa, albo kota, może jesteś czyjąś ulubioną ciocią... 

    Jeśli naprawdę chcesz mi o tym opowiedzieć, chętnie cię wysłucham.
    Jeśli nie - nikomu nic do tego.


    1 komentarze:

    1. Ano właśnie. Nikomu nic do tego jaką ktoś podjął decyzję (a czasem wcale nie podjął, tylko został zmuszony) w tej sprawie, czy chce mieć dzieci i ile.
      Aż dziwne, bo o pieniądzach niby rozmawiać nie wypada, a w tak osobistej sprawie większość uważa, że może i powinna wnikać w szczegóły.

      OdpowiedzUsuń