• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Gdy dziecko się krztusi




    Przeczytaj, to ważne.

    Na blogu Matki Tylko Jednej ważny tekst.

    Tekst (KLIK)

    I linki do filmów:
    Pierwszy (KLIK)
    Drugi (KLIK)

    W mojej rodzinie nigdy nie było tradycji "rączek do góry" i pamiętam, że byłam w niezłym szoku, gdy pierwszy raz usłyszałam o tej "metodzie". A jak jest u Was?


    3 komentarze:

    1. Ja kiedyś słyszałam, że każe się podnieść ręce do góry, żeby odwrócić uwagę dziecka. Podobno jak byłam mała to się zakrztusiłam landrynką, tata wtedy wziął mnie za nogi i "wytrząsnął" ją ze mnie - wtedy ręce miałam zdecydowanie w dół :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja na chłopski rozum zanim zaczynałam stukać w plecy kładłam dziecko wg zasady "głowa niżej niż pupa", bo pamiętałam, jak się zakrztusiłam czymś jako dorosła osoba i kiedy już prawie uporałam się z problemem, ktoś w najlepszej wierze stuknął mnie w plecy i "problem" wleciał z powrotem... Natomiast jeśli dziecko zakrztusi się płynem ale oddycha, nie robię nic.

        Usuń
    2. Kiedyś, jako bodajże dziesięciolatka, zachłysnęłam się gęstym, lepkim syropem. Byłam sama w domu i byłam przerażona, nie mogłam złapać oddechu, zaczęło mi się kręcić w głowie. Jakimś ostatnim przebłyskiem zdrowego rozsądku postanowiłam sama poklepać się po plecach - stanęłam tyłem do ściany i z całej siły parę razy o nią uderzyłam plecami. Metoda, jak widać, skuteczna, natomiast w podnoszeniu rąk może - tak mi się wydaje - chodzi o ułożenie tchawicy?

      OdpowiedzUsuń