• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Ballada o trzech rycerzach



    Rwał włosy z brody stary król
    Gdy porwał smok zdradziecko
    Królewnę, lat szesnaście i pół,
    Jedyne jego dziecko.

    Posłańców król rozesłał w mig
    Po całym swym królestwie
    Kto bestie zgładzi, będzie mógł
    W nagrodę wziąć co zechce.

    Wyprawa taka - wielka rzecz,
    Więc na ratunek bieży
    By smoka zabić albo lec
    Wspaniałych trzech rycerzy.

    Pierwszy o władzy tylko śnił,
    Drugi uwielbiał złoto,
    Trzeciego, co poetą był
    Ludzie zwali idiotą.

    Ruszyli razem w drogę by
    Dłużej nie tracić czasu
    Dwóch milcząc, trzeci lutnią swą
    Niemało robiąc hałasu

    Daleka droga wiodła ich
    Przez góry i doliny
    O tronie śnili, skarbach i
    O modrych oczach dziewczyny.

    Ale im bliżej cel ich był
    Tym wolniej szli młodzieńcy
    Jakby im brakowało sił
    A może nawet chęci.

    Wtem pierwszy rzekł: "Drużyno ma,
    To dla mnie niepojęte
    Ale nie mogę dalej iść.
    Obtarłem sobie piętę".

    Drugi: "Niech sczeznę, jeśli cię
    W potrzebie tu zostawię.
    Ja cie opatrzę teraz a
    Ten trzeci cię zabawi".

    Trzeci, choć w duszy wielce rad
    Uśmiechnął się więc smutnie
    I śpiewać zaczął własnie tak
    Wpierw nastroiwszy lutnię:

    "Rwał włosy z brody stary król
    Gdy porwał smok zdradziecko
    Królewnę, lat szesnaście i pół,
    Jedyne jego dziecko"...


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz