• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Siła przyzwyczajenia



    Idziemy do domu, w pewnym momencie skręcam w boczną uliczkę.
    Mąż: Zawsze tu skręcasz. Jak idę sam, to idę prosto.
    Ja: Zawsze tu skręcałam.
    Mąż: Spoko, wszystko jedno, taka sama droga.
    Ja (w zamyśleniu): Jeszcze jak z przedszkola wracałam, to zawsze skręcałam...
    Ja (po chwili, w nagłym olśnieniu): Bo tam kiedyś taki stary dom stał, jak szło się tamtędy, trzeba było nadłożyć drogi, żeby go ominąć!



    1 komentarze:

    1. O, to przynajmniej masz powód, że skręcasz! A ja zawsze jak od rodziców szłam na pocztę albo do miasta, to skręcałam w pierwszą przecznicę w prawo, a jak wracałam - to drugą przecznicą. Z przyczyn nieznanych mi do tej pory...

      OdpowiedzUsuń