• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Neverending toy story



    Zbierz je wszystkie!

    Przeczytałam artykuł, o kupowaniu dzieciom zabawek. O tym, że rodzice kupują  wszystko, o co dzieci poproszą, a dzieci zamiast najpierw marzyć, a potem się cieszyć i bawić, po prostu kolekcjonują.

    Za naszych czasów (mniej więcej wtedy, kiedy wyginęły dinozaury) wyglądało to całkiem inaczej. W sklepach było bardzo niewiele, a sklepy z zabawkami nie były wyjątkiem. Fajne zabawki przywoziło się z zagranicy. Albo po prostu marzyło się, że kiedyś...
    Moi rówieśnicy dorośli i mają własne dzieci. Pamiętamy nasze dziecięce marzenia i frustracje. Frustracji chcemy oszczędzić naszym dzieciom. Ale co wtedy z marzeniami?

    Misiek ma mnóstwo zabawek, z których większość dostał w prezencie od rodziny i znajomych. Głównym ich zastosowaniem w domu jest wypełnianie półek w dziecięcym pokoju. Zabawki, którymi faktycznie się bawi to klocki lego i zestawy Tomica - powstają z nich skomplikowane sieci kolejowe i miasta (do których wkracza czasem King Kong). Plakat z zestawami Tomiki analizowany jest w najdrobniejszych szczegółach a "Wiesz mama, które jeszcze bym chciał?" nie ma charakteru roszczeniowego, tylko stanowi wstęp do rozmowy o planach i marzeniach.

    Kolejne zabawki kupowane są przy specjalnych okazjach. Urodziny, imieniny, Gwiazdka. Ale też np. z okazji pobierania krwi, jako nagroda za mężne zachowanie.
     - Przekupstwo? - zainteresowała się jedna z moich znajomych, z którą omawiałam temat.
     - Nie myślę, że to przekupstwo. Gdyby dostał nagrodę za coś, na czym nam zależy a jemu przychodzi bez trudu, jak odrabianie lekcji, czy uprzejme zachowanie względem cioci - to by było przekupstwo. Ale pobieranie krwi to coś innego.
    Zgodzicie się ze mną? Bo znajoma miała wątpliwości.

    Próby "zebrania ich wszystkich" odnoszą się do małych samochodzików (czy wciąż jeszcze nazywa się je resorakami?). Kwestia:  "Mama, musisz mi kupić jeszcze kilka samochodów, bo mam jeszcze trochę miejsca w pudełku" nie została przeze mnie potraktowana z należytą powagą. Choć prędzej, czy później pudełko pewnie się wypełni.

    Miśka natomiast żyje w świecie pełnym lalek i pluszaków, które dostała po kuzynkach. Imię ich legion i nie sposób nad tym zapanować, są wszędzie. Miśka matkuje im, karmi łyżeczką i wozi wózkiem. I nie zastanawia się nad tym, skąd się wzięły. Po prostu - są.


    2 komentarze:

    1. Twoj wpis przypomina mi nowa hiszpanska reklame jednego z popularnych napojow. Ogolna idea jest taka, zeby wracac do rzeczy prostych, bo te sa najlepsze (tu: patyk w roli super-zabawki). Uwaga, glowny bohater, jak to Hiszpan, troche emocjonalnie podchodzi do sprawy :o) Pozdrawiam! A.
      http://www.youtube.com/watch?v=iECvWfs5ncA

      OdpowiedzUsuń